Aż 86 proc. Amerykanów chciałoby radykalnego ograniczenia dostępu do aborcji – wskazują wyniki sondażu Moral Compass przeprowadzonego przez Rycerzy Kolumba i Marist Institute. Od października ub. roku o 11 proc. wzrosła w USA liczba osób określających się jako obrońcy życia – informuje portal LifeSiteNews.com.
Zgodnie z wynikami sondażu 86 proc. Amerykanów chciałoby radykalnego ograniczenia dostępu do aborcji, przy czym 60 proc. ograniczyłoby zabijanie dzieci nienarodzonych do przypadków gwałtu, kazirodztwa lub zagrożenia życia matki.
53 proc. Amerykanów jest przekonanych, że aborcja w dłuższej perspektywie jest krzywdząca dla kobiet; 79 proc. popiera zachowanie klauzuli sumienia, która pozwoli pracownikom służby zdrowia na odmowę zabicia dzieci nienarodzonych. 69 proc. Amerykanów uważa, że duchowni powinni się wypowiadać w sprawie aborcji, a 59 proc. uważa, że mają oni istotną rolę do odegrania w debacie o aborcji.
Najnowsze badania pokazują, że prawie każda demograficzna podgrupa przesunęła się w kierunku stanowiska pro-life, z wyjątkiem niepraktykujących katolików i mężczyzn poniżej 45 roku życia.
Zdaniem Carla Andersona, przełożonego Rycerzy Kolumba w USA, rośnie wartość życia ludzkiego. – Większość Amerykanów jest niezadowolonych z powodu nieograniczonego dostępu do aborcji, który jest spuścizną po orzeczeniu Roe przeciw Wade i wybrani liderzy powinni wziąć pod uwagę fakt, że porozumienie w sprawie aborcji nie powinno być ograniczone jedynie do debaty i kwestii takich jak adopcja lub opieka prenatalna. Obywatele amerykańscy doszli do porozumienia, które jest sprzeczne ze spuścizną Roe.
Źródło: LifeSitezNews.com, AS.

