Francuska minister zdrowia Roseline Bachlot zapowiedziała zwiększenie stawek dla lekarzy przeprowadzających aborcję oraz przedłużenie do 7. tygodnia ciąży możliwości jej chemicznego usunięcia – donosi „Nasz Dziennik”. Bardzo negatywnie decyzję tę oceniły stowarzyszenia obrońców życia i rodziny, które widzą w niej kontynuację polityki antyrodzinnej i antynatalistycznej wpisującej się w ideologię "rewolucji" 1968 roku.
Minister Bachlot wychodzi naprzeciw żądaniom francuskich feministek oskarżających rząd o prowadzenie polityki antyaborcyjnej przejawiającej się niskimi wynagrodzeniami dla lekarzy zabijających poczęte dzieci. Feministki nie są zadowolone z obecnych przepisów zezwalających na zabicie poczętego dziecka "jedynie" do 12. tygodnia jego życia płodowego. Według oficjalnych danych, dzieci powyżej 12. tygodnia życia zabija rocznie od 3 do 5 tys. Francuzek. Aborcji dokonują one poza granicami kraju – czytamy w „Naszym Dzienniku”.
Według dziennika, w regionie paryskim wielu lekarzy odmawia uśmiercania poczętych dzieci. Ocenia się, że gdyby nie naciski i permanentne wymogi regionalnych dyrekcji spraw socjalnych, którym podlegają placówki zdrowia, doszłoby do kompletnej dezorganizacji szpitalnych oddziałów odpowiedzialnych za tego typu „zabiegi”.
Niepokojącym zjawiskiem jest systematyczny wzrost stosowania chemicznej metody zabijania poczętych dzieci. W 2004 r. dokonano tą metodą aż 42 proc. tego typu zabójstw – informuje „NDz”.
Źródło: „Nasz Dziennik”

