Ward wkrótce pociągnięto do odpowiedzialności dyscyplinarnej i ostatecznie wyrzucono z Eastern Michigan Uniwersity za naruszenie Kodeksu Etyki Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego (ATP). Zarzucono jej, że zachowała się „nieprofesjonalnie”.
Studenci psychologii w USA zobowiązani są do postępowania, zgodnie z Kodeksem Etyki ATP, który jest nadrzędny w stosunku do kodeksu etycznego danej uczelni. Dlatego też władze uniwersytetu w Michigan uznały, że Ward dopuściła się poważnego wykroczenia, nie wykazując się „profesjonalnym podejściem”.
Studentka uważa, że miała prawo odmówić „zajęcia się tym konkretnym pacjentem”, ze względu na konflikt interesów. Sami specjaliści od psychologii twierdzą, że czasami to jest konieczne, właśnie ze względu na konflikt interesów, by nie być stronniczym i zadziałać w jak najlepszym interesie pacjenta.
Dziewczyna pozwała uczelnię do sądu, zarzucając jej dyskryminację z powodu przekonań religijnych oraz naruszenie prawa do wolności słowa. 26 lipca 2010 r. sąd okręgowy odrzucił jej wniosek. Sprawa trafiła do sądu apelacyjnego, który przychylił się do prośby Ward.
Sprawa Julea Ward jest bacznie monitorowana przez środowiska akademickie, homoseksualne i religijne. Wszyscy zastanawiają się, kiedy następuje przekroczenie granicy i dochodzi do dyskryminacji akademickiej, w przypadku gdy istnieje konflikt pomiędzy chrześcijańskimi poglądami nt. homoseksualizmu a wolnością religijną studentów.
Mówi się, że sprawa Ward najprawdopodobniej trafi do Sądu Najwyższego i z tego względu może okazać się przełomowa.
Podobne praktyki wyrzucania studentów z uczelni amerykańskich nie należą do rzadkości. Niejednokrotnie stawia się ich w trudnym położeniu, domagając się poddania specjalnym kursom reedukacyjnym, by wyparli się chrześcijańskich przekonań, aby mogli kontynuować naukę, a później pracować w wyuczonym zawodzie.
Źródło: The Washington Times, AS
Komentarz PiotrSkarga.pl:

