Sprawa krzyża stojącego w parku narodowym Mojave w Południowej Kalifornii, którego usunięcia domaga się od lat Amerykański Związek Wolności Obywatelskich, znajdzie swój finał w Sądzie Najwyższym – donosi „Nasz Dziennik”. W obronie krzyża stanęli m.in. weterani wojenni, którzy podkreślają, że ewentualna negatywna dla krzyża decyzja sądu może zagrozić pozostałym tego typu symbolom chrześcijańskim w USA.
Skrajnie liberalny Amerykański Związek Wolności Obywatelskich (ACLU), powołując się na uzyskany dwa lata temu wyrok sądu w San Francisco, domaga się usunięcia niespełna trzymetrowego krzyża postawionego na terenie rezerwatu Mojave w Kalifornii. Przedstawiciele związku twierdzą, że chodzi o zachowanie "świeckiego charakteru" państwowego gruntu.
Krzyż upamiętnia 117 tys. Amerykanów poległych podczas I wojny światowej. Sprawa zaczęła się w 2001 roku, kiedy to jeden z pracowników parku – Frank Buono, zażądał jego usunięcia, twierdząc, że pomnik narusza jego "uczucia religijne" – przypomina World Net Daily. Pracownika parku poparł wówczas ACLU, znany ze swojej silnej niechęci do wszelkiej symboliki religijnej. Przedstawiciele związku stwierdzili, że stojący na rządowej ziemi krzyż narusza konstytucyjny rozdział religii od państwa – czytamy w „Naszym Dzienniku”.
Przychylając się do wniosku skarżących, sąd nakazał zasłonięcie chrześcijańskiego symbolu. Tablica ze sklejki do tej pory zasłania prosty, złożony zaledwie z dwóch elementów pomnik. Jednak przedstawiciele ACLU stwierdzili kilka miesięcy temu, że to nie wystarcza, a w celu zachowania świeckiego charakteru tego państwowego gruntu konieczne jest jego całkowite usunięcie.
W 2004 roku pustynny teren, na którym stoi pomnik, został przekazany jednemu z największych stowarzyszeń weteranów. Mimo to amerykański Sąd Najwyższy, przychylając się do wniosku ACLU, zapowiedział rozprawę na 7 października. Od lat w obronie krzyża występują chrześcijanie i pięć organizacji amerykańskich weteranów, zrzeszających łącznie ponad 4 miliony członków.
Źródło: „Nasz Dziennik”

