Wszyscy zgromadzeni zgodzili się, że ludzie mogą żyć bez religii, i że religia ma zbyt duży wpływ. Zastanawiali się więc, co zrobić, aby go ograniczyć. Ogłosili, że ich największymi wrogami są fundamentaliści religijni oraz teoria Inteligentnego Projektu, mówiąca, że człowiek i świat nie jest dziełem przypadku.(sic!) Stwierdzili ponadto, że możliwe jest życie moralne bez Boga. Spierali się jednak o fundament, na którym zasadza się owa moralność. Pojawiły się głosy, że moralność jest wytworem „neuroświadomości”, albo ewolucji. Inni wywodzili ją ze świeckiej filozofii Kanta oraz Rawlsa.
Humaniści zwracali uwagę na to, że trzeba pozyskać do swoich poglądów umiarkowanych chrześcijan. Przykładowo, jak argumentował Chris Mooney, jeśli chce się zachować nauczanie o ewolucji w szkołach, to trzeba przekonać umiarkowanych chrześcijan, że nie ma sprzeczności pomiędzy wiarą a współczesna nauką w kwestii pochodzenia życia. – Oni (chrześcijanie) sprzeciwiają się ewolucji, bo są przekonani, że wszyscy przestaną postępować moralnie. Trzeba ich zapewnić, że nie ma sprzeczności między ich przekonaniami a współczesną nauką – mówił.
Podczas konferencji doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy ateistami a humanistami, którzy starają się zastąpić Boga jakimiś wierzeniami, np. deizmem. Ateiści są za zupełnym zerwaniem z osobami religijnymi i wyrzuceniem ze sfery publicznej wszelkiej formy religijności. Humaniści chcą kompromisu i współdziałania z osobami wierzącymi. Godzą się na pewne kompromisy, byle tylko stopniowo realizować swój plan sekularyzacji społeczeństwa.
Źródło: The New York Times.com, AS
Komentarz PiotrSkarga.pl:

