Rodzina Raszidula Amina Khandakera z Bangladeszu, który podczas pobytu w Australii przeszedł na katolicyzm, żyje obecnie w warunkach społecznej izolacji. Spotyka się także z pogróżkami ze strony miejscowych islamistów. Dom ojca nowego chrześcijanina Ruhula został zniszczony przez ekstremistów.
Raszidul A. Khandaker, po ukończeniu studiów w swym rodzinnym kraju wyjechał do Australii, aby rozszerzyć działalność handlową swego ojca Ruhula. W nowym kraju poznał chrześcijaństwo, które stało się dla niego duchową inspiracją. Przeszedł więc odpowiednie przeszkolenie i 26 lipca ub.r. przyjął chrzest z rąk ks. Dominica Ceresolego, proboszcza kościoła św. Teresy na terenie archidiecezji Sydney.
Gdy wiadomość o nawróceniu się Raszidula dotarła do jego stron rodzinnych, miejscowi imamowie i inni islamscy przywódcy religijni rozpoczęli kampanię marginalizowania i zastraszania całej rodziny. Chociaż pozostała ona muzułmańska, ma zakaz wstępu do meczetu. Sam Raszidul i jego rodzina muszą pozostawać w domu i nikt nie może ich odwiedzać.
1 sierpnia rano Ruhul otrzymał list od skrajnej grupy islamskiej „Allahr Dal” (Grupa Allaha), zdelegalizowanej ze względu na stosowanie przez nią przemocy. W liście tym oskarżono go, że jest „narzędziem” chrześcijan, mającym za zadanie zniszczenie islamu i nakazano mu złożenie „w ofierze” syna Raszidula, gdyż wskutek nawrócenia skalał on całą wspólnotę islamską. List kończy się pogróżką, że „nie zawahamy się pójść na policję”, aby złożyć doniesienie.
Inna miejscowa chrześcijanka Annie Halder w rozmowie z AsiaNews zwróciła uwagę, że nie wolno lekceważyć tego rodzaju gróźb. Organizacji Allahr Dal zarzuca się, że utrzymuje ścisłe więzi z ekstremistami muzułmańskimi w Pakistanie i Afganistanie. Według Halder, „życie chrześcijan nawróconych z islamu jest w Bangladeszu bardzo zagrożone”. – Widzieliśmy zabójstwa konwertytów a władze nie umiały ich ochronić – powiedziała rozmówczyni agencji.
Źródło: KAI

