Decyzję o zamknięciu kaplicy uniwersyteckiej podjęli przedstawiciele władz uczelni i Kościoła. Według hiszpańskiego dziennika „ABC”, uniwersytet nie był w stanie zapewnić bezpieczeństwa księżom i wiernym.
Mobilizację wojujących zwolenników laicyzmu spowodowała wizyta Benedykta XVI w stolicy Katalonii w listopadzie 2010 r. Wraz z ateistami, homoseksualistami i feministkami skrzyknęli się w internecie, by pokazać Papieżowi, że nie jest w Barcelonie mile widziany. Protestowali pod hasłem „Ja na ciebie nie czekam”. Benedykta XVI powitały całujące się pary osób tej samej płci. „Różańce precz od naszych jajników” – żądała Platforma Kobiet przeciw Papieżowi. Ojciec Święty porównał agresywny laicyzm Hiszpanów do klimatu wojny domowej z lat 30. XX wieku – przypomina „Rz”.
Gazeta zauważa, że antykościelne nastroje nie opadły po jego wyjeździe. Trzy dni później „postępowi” studenci próbowali przeszkodzić w odprawieniu Mszy św. na Uniwersytecie w Barcelonie. Żądali zamknięcia kaplicy. Od tego czasu pilnowali jej ochroniarze. Mimo to w grudniu około 40 studentom udało się zmylić czujność strażników (mówili, że idą się pomodlić) i wtargnąć do wnętrza. Jedni wyjęli kanapki, inni telefony komórkowe. Zaczęli jeść i dzwonić, uniemożliwiając księdzu odprawienie Mszy św.
Kaplica powstała na mocy porozumienia władz uniwersyteckich i arcybiskupstwa Barcelony z 1988 r.
Źródło: „Rzeczpospolita”

