Niedawno przedstawiciele rządzącej Partii Pracy zagrozili pewnemu pastorowi, który potępił partię za wspieranie aborcji i programu homoseksualnego oraz dzieciobójstwa, dokonywanego przez rdzenne plemiona Amazonii, wszczęciem stosownych kroków prawnych.
Na nagraniu video, które na You Tube zostało wyświetlone ponad 1 mln 600 tys. razy, pastor Paschoal Piragine Jr., baptysta z Kurytyby, przestrzegł obywateli brazylijskich przed głosowaniem w najbliższych wyborach na kandydatów Partii Pracy, która „dąży do stworzenia zinstytucjonalizowanego zła w kraju”.
Pastor wprost nawołuje, by nie głosować na przedstawicieli Partii Pracy, gdyż w Brazylii wprowadzone zostanie oficjalnie zło (np. aborcja, homoseksualizm) i „Bóg nie będzie miał innego wyjścia jak tylko karać ten kraj”. Zaznaczył, że trzeba wybierać takich kandydatów, którzy zajmują jasne stanowisko w kwestiach aborcji i homoseksualizmu, i istnieje pewność, że będą walczyć ze złem w Kongresie Narodowym. Powiedział również, że prezydent Luiz Lula, wywodzący się z tej partii, zabronił głosowania w tych sprawach zgodnie z sumieniem, i że z tego powodu dwóch parlamentarzystów zostało z niej wyrzuconych. Przypomniał, że biskupi katoliccy także nawołują, by nie głosować na członków Partii Pracy.
Władze wyraźnie zaniepokojone popularnością nagrania ostro zareagowały na wypowiedzi niesfornego protestanta. Kongresmen Enio Verri w radiu CBN zapowiedział natychmiastowe wszczęcie kroków prawnych przeciwko Piragine’owi, a przewodniczący Kongresu oficjalnie zaprzeczył oskarżeniom duchownego, jakoby Partia Pracy wyrzuciła dwóch członków. Jego zdaniem, dwaj deputowani, o których mówi pastor, sami zrezygnowali z przynależności do partii.
W październiku Brazylijczycy będą wybierali nowego prezydenta. Wciąż cieszący się ogromnym, prawie 80-cio procentowym poparciem obecny prezydent Luiz Lula da Silva, nie może ubiegać się o kolejną, już trzecią kadencję. Z ramienia jego partii startuje Dilma Rouseff, córka bułgarskich imigrantów i była działaczka podziemnych lewicowych organizacji, obecnie szefowa kancelarii prezydenta. Według najnowszych sondaży popiera ją aż 50 proc. obywateli. Największym jej rywalem jest wywodzący się z socjaldemokratów były gubernator stanu Sao Paulo, Josse Serra. Cieszy się on 27-mio procentowym poparciem wyborców. Również w październiku w Brazylii odbędą się wybory do Kongresu Narodowego.
Źródło: LifeSiteNews.com, AS.

