Komisja ds. Społecznych i Rodziny niższej izby parlamentu brazylijskiego odrzuciła jednogłośnie projekt ustawy, mającej zalegalizować aborcję, o co siły pro-aborcyjne zabiegają od 1991 r. – informuje portal LifeSiteNews.com.
Projekt odrzucono stosunkiem głosów 33:0, gdyż dwie deputowane, opowiadające się po stronie prawa do aborcji na znak protestu w ogóle nie głosowały.
Członkowie komisji nie kryli radości po głosowaniu, podczas gdy przedstawiciele ruchu pro-aborcyjnego, obserwujący obrady rzucali liczne epitety pod ich adresem oraz w stronę Kościoła katolickiego, który w tym roku rozpoczął intensywną kampanię w obronie prawa do życia.
Kampania, zdaniem obserwatorów przyniosła w krótkim czasie zadziwiający wzrost liczby obrońców życia. Najnowsze badania pokazują, że aż 68 proc. Brazylijczyków sprzeciwia się legalizacji aborcji. W ub. roku ten wskaźnik wynosił 63 proc.
Projekt ustawy likwidującej kary za zabicie dziecka nienarodzonego w Brazylii, będzie teraz rozpatrywany przez Komisję Konstytucyjną i Sprawiedliwości, która, jak przewiduje się, także go odrzuci.
Głosowanie jest poważną porażką sil pro-aborcyjnych, w szczególności ministra zdrowia Jóse Gomesa Temporão, który pragnął odwrócić uwagę od debatowania nad prawami dzieci nienarodzonych, w to miejsce proponując debatę nad kwestią tzw. zdrowia publicznego. Chciał, aby deputowani skupili się nad zagrożeniami zdrowia i życia kobiet wynikłymi wskutek przeprowadzania nielegalnych aborcji.
Minister nawet nie występował przed komisją, lecz wysłał do niej swoich przedstawicieli. Używając dyplomatycznego języka potępił głosowanie, twierdząc, że obecna polityka i ustawodawstwo w sprawie aborcji są nierealne i mogą zakończyć się „fiaskiem”.
Źródło: LifeSiteNews.com, AS

