Chile skręca w prawo – donosi dziennik „Rzeczpospolita”. Zwycięstwo konserwatywnego biznesmena Sebastiana Pinery w wyborach prezydenckich oznacza koniec 20-letnich rządów centrolewicy. Po przeliczeniu głosów z około 60 procent lokali wyborczych, Pinera miał 51,87 proc. głosów, a jego rywal Eduardo Frei – 48,12 proc.
Zwycięstwo miliardera, absolwenta Harvardu, ekonomisty i przedsiębiorcy oznacza koniec dominacji centrolewicowej koalicji chadeków i socjalistów, wywodzącej się z opozycji antypinochetowskiej, która przez ostatnie 20 lat dominowała życie polityczne w tym kraju. Po raz pierwszy od 50 lat chilijska prawica, która wspierała dyktaturę Augusta Pinocheta, zdobyła prezydenturę drogą demokratyczną – czytamy w „Rzeczpospolitej”.
– Nadchodzą lepsze czasy dla Chile. To jak świeży powiew powietrza – skomentował zwycięstwo Pinera. Przyszły prezydent, który rozpocznie kadencję w marcu, obiecał, że sprywatyzuję część sektora państwowego, przeprowadzi radykalne reformy i stworzy miliony miejsc pracy.
Źródło: „Rzeczpospolita”

