Sąd Najwyższy rozpatrywał sprawę środków antykoncepcyjnych na wniosek grupy obrońców życia, zasiadających w Chilijskim Kongresie Narodowym. Obawiają się oni, że program rozpowszechniania środków poronnych wśród nieletnich, będzie miał poważne implikacje dla społeczeństwa.
Chociaż decyzja sądu nie dotyczy aptek prywatnych, to jednak pozwala ona innym instytucjom, które nie życzą sobie uczestniczyć w programie, uchylić się od sprzedaży i rozpowszechniania środków antykoncepcyjnych.
Prezydent, a zarazem premier rządu Michelle Bachelet jest oburzona decyzją sądu, twierdząc, że stanowi ona „wielkie niebezpieczeństwo z punktu widzenia zdrowotnego”. Premier skarży się, że tylko bogate kobiety będą miały dostęp do antykoncepcji. Rząd chilijski utrzymuje, że jedna trzecia kobiet, które znajdują się w tzw. wieku płodnym w tym kraju korzysta ze środków antykoncepcyjnych.
W Chile od 2001 r. trwa batalia o rozpowszechnianie środków antykoncepcyjnych wśród nieletnich. Chodzi m.in. o sprzedaż pigułek „dzień po” nawet dziewczynkom poniżej 14. roku życia bez zgody rodziców. W programie nie chcą uczestniczyć główne firmy farmaceutyczne. Nie zgodziły się one nawet na spotkanie z przedstawicielami rządu. Dlatego sprawa trafiła do Sądu Najwyższego.
Źródło: LifeSiteNews.com, AS

