Wanda Półtawska, doktor nauk medycznych, psychiatra, specjalistka ds. młodzieży, bliska przyjaciółka Jana Pawła II i jedna z najbardziej zasłużonych w walce z ideologiami antyrodzinnymi w XX w. osób w Polsce, otrzymała 9 czerwca doktorat honoris causa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
– Tytuł ten jest wyrazem najwyższego uznania za bezkompromisową postawę Wandy Półtawskiej w obronie Ewangelii życia, która – zaangażowana w promocji świętości życia – jest symbolem nieugiętości w odważnym upominaniu się o prawo do życia dla najbardziej bezbronnych – stwierdzono w uchwale odczytanej w czasie uroczystości przez prof. Romana Doktóra, prorektora KUL.
Wanda Półtawska, z domu Wojtasik, urodziła się 2 listopada 1921 r. w Lublinie jako najmłodsza z trzech sióstr. Chodziła do znakomitego liceum prowadzonego przez siostry urszulanki, gdzie była prymuską. Bardzo wcześnie zaangażowała się również w harcerstwo.
Z chwilą wybuchu wojny wraz z grupą harcerek zajęła się służbą pomocniczą. Przystąpiła też do konspiracji, uczestnicząc jednocześnie w tajnym nauczaniu. Doświadczenia z tego czasu opisała w opowiadaniach „Stare rachunki”, „Z prądem i pod prąd”.
W lutym 1941 r. została aresztowana przez Gestapo i przez kilka miesięcy przetrzymywana była w okrutnych warunkach w więzieniu na Zamku w Lublinie. 22 września przewieziona została do obozu koncentracyjnego Ravensbrück w Meklemburgii, a w marcu 1945 r. do Neustadt-Gleve, gdzie przebywała do końca wojny, tj. do 8 maja 1945 r.
W obozie poddawana była eksperymentom „medycznym” przez niemieckich lekarzy w pierwszej grupie ravensbrückich „królików”. Swoje obozowe wspomnienia opublikowała w przejmującej książce „I boję się snów”, która powstała zresztą z potrzeby psychoterapeutycznej.
„Nie czułam tam wcale nienawiści… i teraz też jej nie czuję. Na spotkanych Niemców patrzyłam… jak patrzyłam? No właśnie, chyba tylko patrzyłam, przyglądałam im się z jakimś nadmiernym może zainteresowaniem. Szukałam w nich ludzi. I chyba dostrzegałam. Nawet wtedy, gdy Niemka waliła mnie po łbie, byłam jeszcze ciekawa, jak ona może? Co ona czuje, a co czujemy my? Nienawiść? Nie, stanowczo nie nienawidziłam, to było coś zupełnie innego: jakiś zawód ogromny, że to wszystko mogą robić ludzie; że są tacy” – wspomina.
Ogromne zdziwienie faktem, że człowiek jest w stanie zadawać drugiemu człowiekowi takie cierpienia popchnęło ją w kierunku studiów medycznych, a potem psychiatrycznych. Rozpoczęła je we wrześniu 1945 r. na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.
W 1947 r. wyszła za mąż za filozofa, Andrzeja Półtawskiego. Jest matką czterech córek i babcią ośmiorga wnuków.
Po studiach, w lutym 1952 r. rozpoczęła pracę lekarza w szpitalu psychiatrycznym w Kobierzynie koło Krakowa. W kwietniu roku następnego przeniosła się z powrotem do Krakowa, do Kliniki Psychiatrycznej Akademii Medycznej gdzie otrzymała stypendium specjalizacyjne z psychiatrii. W Klinice pozostała do 1968 r. uzyskując kolejno oba stopnie specjalizacji, doktorat w 1964 r. i stanowisko ordynatora oddziału. Od 1954 do 1972 r. pracowała też w Poradni Wychowawczo-Leczniczej UJ.
Prowadziła badania tzw. „dzieci oświęcimskich” – ludzi, którzy jako dzieci trafili do obozów koncentracyjnych. Opracowała metodę „psychoterapii obiektywizującej”, opartą na uświadamianiu nieprzystosowanym młodym ich miejsca w rodzinie i społeczeństwie. Zajmowała się też, w oparciu o swoje doświadczenia w poradnictwie, wpływem aktu zabicia dziecka nienarodzonego na psychikę kobiety oraz wpływem postawy antykoncepcyjnej na współżycie małżeńskie i rodzinne.
Praca na rzecz rodziny w Polsce i na świecie stała się od 1969 r. głównym polem jej działalności i najważniejszym dziełem życia. Obok ks. prof. T. Stycznia i abp. K. Majdańskiego należy do najbardziej zasłużonych w Polsce osób, które pomagały Janowi Pawłowi II toczyć trudną walkę z ideologiami antyrodzinnymi XX w.
Przez 42 lata, od 1955 do 1997 r. wykładała medycynę pastoralną na Wydziale Teologicznym, a potem Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. W 1967 r. zorganizowała Instytut Teologii Rodziny na Wydziale Teologicznym w Krakowie. Kierowała nim przez 33 lata. Przygotowywała wiele pokoleń małżonków do godnego podejmowania powołania małżeńsko-rodzinnego, szkoliła księży. Swoją działalnością wytyczała drogi duszpasterstwu rodzin w Kościele w Polsce. Organizowała i uaktywniała lekarzy w służbie życiu i rodzinie. Jest autorką licznych prac o przygotowaniu do małżeństwa i o właściwej postawie wobec współżycia płciowego.
Jako bliska współpracowniczka Karola Wojtyły, po jego wyborze na Stolicę Piotrową zyskała szersze pole działalności. W latach 1981–1984 wykładała medycynę pastoralną w Instytucie Jana Pawła II przy Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie. W 1983 r. została wraz z mężem członkiem Papieskiej Rady Rodziny, a w 1994 r. – członkiem Papieskiej Akademii Życia. Współpracuje też z Papieską Rada Duszpasterstwa Pracowników Służby Zdrowia.
Jest wciąż aktywna. W ciągu ostatnich trzech lat poświęcała niemal wszystkie weekendy na wykłady z zakresu życia rodzinnego dla nauczycieli mających uczyć tego przedmiotu. Z wykładami tymi jeździ po całej Polsce.
Przez 10 lat była radną Krakowa. W 1964 r. Została odznaczona Złota Odznaką „Za prace społeczną dla miasta Krakowa”, w 1981 r. Medalem „Pro Ecclesia et Pontifice” , a w r. 1999 Medalem Polskiego Senatu. Medalem św. Jadwigi Akademii Papieskiej w Krakowie i Komandorią papieskiego Orderu św. Grzegorza. W 1987 r. Otrzymała honorowy doktorat Notre Dame Pontifical Catechetical Institute w Arlington w Virginii.
– Zawsze była gotowa pomagać ludziom – przede wszystkim małżeństwom w kryzysie i, naturalnie, jako psychiatra, osobom mającym kłopoty ze swoją psychiką – i nigdy nie traktowała tego jako czegoś, za co wystawia się rachunki – podkreśla jej mąż, prof. Andrzej Półtawski. – Jeśli chodzi o styl jej kontaktów z otoczeniem, to sądzę, że bardzo dobrze charakteryzuje go określenie ukute przez grupę zaprzyjaźnionej młodzieży: ostrogadka dobrotliwa. Lubi bowiem wyrażać się krótko i bez „obwijania w bawełnę”, czyniąc to zawsze w kontekście i w intencji pomocy temu, z kim rozmawia – zaznacza.
Wanda Półtawska jest też osobą szczególnie związaną ze św. o. Pio. W 1962 r. kard. Karol Wojtyła pisał do Świętego z Pietralciny z prośbą o modlitwę o jej uzdrowienie z choroby nowotworowej. Zachował się też późniejszy list kardynała z podziękowaniem za skuteczną interwencję. „Nie sposób opisać wszystkich zdarzeń, które miały miejsce w trakcie mojej trzydziestoletniej relacji z Ojcem Pio. Jeśli ważne jest, by nie ulegać z łatwością iluzjom i nie dopatrywać się wszędzie cudów, to tak samo ważne jest, aby nie niszczyć, z nadmiernej i źle rozumianej racjonalności, jednej z najpiękniejszych i najbardziej pocieszających prawd życia: że jesteśmy zanurzeni w opatrznościowej dobroci Boga, w Jego miłości do stworzeń, której w pełni doświadczali święci” – pisze dr Wanda Półtawska.(A. Tornielli, Tajemnica Ojca Pio i Karola Wojtyły, Edycja św. Pawła, Częstochowa 2008, s. 78).
W maju 2004 r. dr Wanda Półtawska wygłosiła wykład w sali obrad krakowskiego magistratu podczas zorganizowanej przez SKCh im. ks. Piotra Skargi konferencji pt. „Legalizacja związków homoseksualnych – zagrożenie społeczne”. Mówiła w nim na temat własnych doświadczeń z pacjentami, z których wielu udało się jej wyprowadzić z homoseksualizmu.
Źródło: KAI, Nasz Dziennik, PiotrSkarga.pl

