Portal AsiaNews, powołując się na anonimowego informatora podaje, że w obecnej sytuacji, z powodu braku wyraźnego lidera wśród protestujących, który mógłby prowadzić negocjacje z rządem tureckim, władzę przejmują fundamentaliści.
– Obce ręce pociągają za sznurki w Egipcie – żali się informator.– Widać coraz więcej fundamentalistów na ulicy. Wielu z nich, w gruncie rzeczy, dopiero co opuściło więzienie – dodaje. Portal podaje, że wśród demonstrantów upowszechnia się ulotki z wypowiedziami ajatollaha Chamenei, który chwali Egipcjan za odwagę i wzywa do przeprowadzenia rewolucji islamskiej.
Jednocześnie amerykańskie centrum monitoringu prasy poinformowało, że Al-Kaida wydała komunikat do narodu egipskiego, wzywając go do prowadzenia dżihadu przeciw prozachodniemu reżimowi prezydenta Hosni Mubaraka. Al-Kaida przestrzegła przed uleganiem „złudnym bożkom demokracji i westernizacji”.
Protesty, które trwają w Egipcie od 25 stycznia nie tracą na sile. Dwa dni temu odbyła się największa z dotychczasowych demonstracji na palcu Tahrir z udziałem setek tysięcy ludzi.
By uspokoić tłum wiceprezydent Omar Suleiman zgodził się spotkać z przedstawicielami opozycji. Obiecał wprowadzić zmiany do konstytucji i szybko zorganizować wolne wybory. Apelował o powstrzymanie się od użycia siły, sugerując, że tylko dzięki dialogowi będzie można dojść do porozumienia. Alternatywą jest wojskowy zamach stanu.
Korzystając z okazji chrześcijanie wysłali list do wiceprezydenta, domagając się usunięcia z konstytucji przepisów, które szkodzą wyznawcom Chrystusa i narażają ich na prześladowanie.
Jest jednak mało prawdopodobne, aby chrześcijanie wywalczyli zmiany w konstytucji. Jeśli do władzy dojdą fundamentaliści, którzy wyrastają na najważniejszą silę opozycyjną w kraju, ich położenie może się jeszcze pogorszyć. – Sytuacja wciąż jest niepewna. Czekamy z dnia na dzień, aby zobaczyć, jak się to skończy. – mówi informator.
Źródło: AsiaNews.it., AS.

