Francja nie potrzebuje ustawy o prawach i obowiązkach rodzicielskich osób trzecich – twierdzą tamtejsi biskupi. Obawiają się oni, że projekt kontrowersyjnej regulacji prawnej może prowadzić do narzucenia dzieciom władzy rodzicielskiej aktualnego partnera homoseksualnego matki lub ojca. W Paryżu opublikowano dziś komunikat Rady Stałej episkopatu Francji.
Zdaniem biskupów dostateczne rozwiązanie w różnych delikatnych sytuacjach życiowych, dotyczących około 30 tys. dzieci można znaleźć na podstawie aktualnych rozwiązań prawnych, zezwalających na delegowanie władzy rodzicielskiej. Nie można zadekretować, że z chwilą gdy dwie osoby zdecydowały się na współżycie, każde z nich może posiadać władzę rodzicielską w odniesieniu do dzieci partnera czy partnerki odnośnie do „ważnych aktów ich życia”. "Życie społeczne budowane jest w oparciu o relację kobiety i mężczyzny, a nie relacje osób tej samej płci” – czytamy w komunikacie Rady Stałej episkopatu Francji.
Biskupi przypominają, że rozwój i dojrzewanie dziecka zakładają obecność ojca i matki, zaś żadne dane naukowe nie upoważniają do stwierdzeń jakoby wychowanie dziecka przez dwie kobiety albo dwóch mężczyzn nie powodowało żadnych szkód. „Wspomniany projekt nie służy autentycznemu dobru dziecka” – stwierdzają autorzy komunikatu. Jednocześnie wskazują, że w takich związkach dzieci stają się często zakładnikami w konfliktach małżeńskich albo nienawiści między rodzicami a ich dawnymi lub obecnymi partnerami.
Episkopat francuski nie kryje swych obaw, iż następnym krokiem ustawodawcy może być zgoda na adopcję dzieci przez związki homoseksualne.
Źródło: KAI

