Francuskie kościoły coraz częściej padają ofiarą złodziei dzieł sztuki. Zdaniem Franois Mathieu, przewodniczącej Paryskiej Komisji Sztuki Sakralnej, francuskie świątynie już od lat są celem grabieży przeprowadzanych przez zorganizowane gangi. Skradzione często bezcenne skarby francuskiej kultury sprzedawane są później zarówno na europejskim, jak i amerykańskim rynku – informuje „Nasz Dziennik”. Każdego roku dochodzi średnio do ponad 300 kradzieży, a łupem złodziei pada około 2 tys. dóbr kultury.
Złodzieje są coraz bardziej zuchwali. Potrafili np. w biały dzień z jednego z paryskich kościołów wynieść dwa pięćdziesięciokilogramowe świeczniki. Jedynym rozwiązaniem byłoby zatrudnienie strażników, pilnujących świątyń między nabożeństwami, jest to jednak niemożliwe ze względów finansowych. Francuskie parafie nie byłyby bowiem w stanie ich opłacić. Ani będące właścicielami kościołów samorządy lokalne, ani państwo, do którego należą katedry, nie spieszą z pomocą finansową, umożliwiającą takie rozwiązanie – czytamy w „NDz”. Łatwiej było zagarnąć majątek Kościoła, trudniej łożyć na jego utrzymanie.
Francuski rząd ogranicza się jak na razie jedynie do dawania proboszczom rad i wysyłania instrukcji zalecających ograniczenie wejścia do świątyń tylko do jednych drzwi, sprawdzanie zamknięcia drzwi i okien oraz umieszczenie drabiny w bezpiecznym miejscu.
Zdarza się też, że złodzieje lepiej niż księża wiedzą, gdzie znajdują się interesujące przemytników eksponaty. Dochodziło do kradzieży dzieł sztuki o tak wielkiej wartości, że wycena strat okazywała się praktycznie niemożliwa. Należały do nich m.in. dwie, pochodzące z XVII wieku, wykonane w drewnie statuetki świętej Anny, wyniesione w czerwcu 2005 r. z paryskiego kościoła Świętego Jakuba – informuje „Nasz Dziennik”.
Źródło: „Nasz Dziennik”

