W 2005 roku, 55 proc Francuzów odrzuciło w referendum eurokonstytucję. Zmusiło to rządzących w Brukseli eurokratów, którzy dążą do zbudowania europejskiego liberalnego superpaństwa, do zmiany strategii.
Eurokonstytucja po kosmetycznych zmianach nazwana została „traktatem reformującym” i poddana ponownemu procesowi ratyfikacji. Tym razem na drodze do jej przyjęcia stanęli Irlandczycy, którzy jako jedyny naród w Unii Europejskiej mogli wypowiedzieć się w powszechnym głosowaniu i opowiedzieli się „przeciw” – 53 proc. biorących udział w referendum powiedziało „nie”.
Także 53 proc. Francuzów powiedziało nie w przeprowadzonym ostatnio sondażu. Za traktatem było 47 proc. respondentów. Niestety, prezydent Francji Nicolas Sarkozy, świadomy przewagi eurosceptyków, zadecydował o ratyfikacji traktatu na drodze parlamentarnej. Traktat lizboński został przyjęty w tym kraju już w lutym tego roku.
Źródło: rp.pl

