Czerwony marsz w obronie życia i przeciwko rządowej ustawie o aborcji przeszedł ulicami Madrytu. Ocenia się, że wzięło w nim udział ponad sto tysięcy osób. Podobne manifestacje odbyły się także w ponad 80 innych miastach Hiszpanii.
Tysiące osób wypełniły 29 marca centrum stolicy, opowiadając się stanowczo za życiem i protestując przeciwko nowej ustawie o aborcji, którą przygotowała minister ds. równości Bibiana Aído. Nowe przepisy przewidują m.in., że kobieta będzie mogła uśmiercić swoje nienarodzone dziecko w pierwszych 22 tygodniach ciąży, a szesnastolatka – dokonać tego „zabiegu” bez zezwolenia rodziców.
Manifestację zwołały stowarzyszenia Prawo do Życia (DAV), Hazteoír.org i Lekarze na rzecz Życia. Poparło ją ponad 100 organizacji społecznych, zawodowych, kulturalnych i studenckich. Na prośbę organizatorów każdy z uczestników miał na sobie coś czerwonego.
Trzy potężne transparenty ilustrowały główny motyw manifestacji: „Nie istnieje prawo do zabijania, ale do życia”, „Kobiety tak, aborcja nie” i „Aído – zostaw szesnastolatki w spokoju”. Na zakończenie odczytano tzw. Madrycki Manifest Życia przygotowany przez lekarzy i naukowców, którzy przekonywali, że „jest aż nadto oczywiste, iż życie zaczyna się w momencie zapłodnienia".
O tym, że publiczne występowanie przeciwko aborcji jest obowiązkiem biskupów i wiernych, przypomniał Hiszpanom przed niedzielnymi protestami przewodniczący Papieskiej Akademii Życia arcybiskup Rino Fisichella – informuje „Rzeczpospolita”. – Historia wystawi rachunek obecnym czasom za dramat aborcji – przestrzegł hierarcha.
Wcześniej hiszpański episkopat zainicjował kampanię reklamową, która ma uświadomić społeczeństwu brutalną prawdę, że w Hiszpanii niektóre dzikie zwierzęta są lepiej chronione niż nienarodzone dzieci – przypomniał dziennik. Kampania antyaborcyjna dotarła również do szkół. W jednej z nich 15-latki mogły obejrzeć film, na którym zdjęcia poćwiartowanych płodów zestawiono z obrazem rozbawionego premiera Zapatero i jego ministrów.
Źródło: KAI

