– Sądzimy, że obowiązujące w Holandii prawo zakazujące nawoływania do przemocy i obrażania ludzi z powodu wyznawanej przez nich religii jest wystarczające. Dodatkowa ochrona wierzących w postaci kar za bluźnierstwo jest niesprawiedliwa wobec ateistów – twierdzi holenderski minister sprawiedliwości Ernst Hirsch Ballin. Minister uważa, że istniejące prawo antydyskryminacyjne chroni wszystkich obywateli: chrześcijan, muzułmanów i ateistów w podobny sposób przed prześladowaniem.
W zamian za zniesienie ustawy mają zostać zaostrzone kary za dyskryminacje poszczególnych grup społecznych, bez względu na to, czy są to grupy religijne czy nie – informuje rp.pl.
Decyzja rządu jest zaskoczeniem dla większości Holendrów. W 2004 roku rządząca koalicja, z dwoma największymi partiami chrześcijańskimi w składzie, chciała zaostrzyć karę za bluźnierstwo w następstwie zabójstwa holenderskiego reżysera Theo van Gogha przez muzułmańskich ekstremistów. Ówczesny minister sprawiedliwości Piet Donner uważał, że nienawiść religijna przekroczyła w Holandii wraz z morderstwem Van Gogha „granicę tego, co jest do zaakceptowania” – czytamy w serwisie.
Ustawa przewidująca kary za bluźnierstwo obowiązuje w Holandii od 1930 roku. Każdy, kto obraża Boga czy religię, lub szydzi z wiary może trafić na trzy miesiące do więzienia i grozi mu grzywna (obecnie w wysokości 70 euro). Zdaniem holenderskiego rządu jest to niesprawiedliwe wobec niewierzących. W imię równości ustawa ma zniknąć.
Źródło: rp.pl

