Rozmowę z nim przeprowadził watykanista dziennika „Il Giornale” Andrea Tornielli. Jego podejrzenia budzi już kształt kościoła – muszla Nautilusa (nie św. Jakuba, jak podkreśla). We wnętrzu za symbole masońskie uznać można m. in. arras zatytułowany „Apokalipsa” Rauschenberga, na którym Jeruzalem niebieskie znajduje się już na ziemi, a nad nim dominuje siedmiogłowy Smok, nigdzie natomiast nie ma zwycięskiego Chrystusa.
„W portalu autorstwa Mimmo Paladino znajduje się koziołek z połamanymi nogami, który może symbolizować nowicjusza przyjętego do loży, ozdobionego pięcioramienną gwiazdą. Ołtarz zaprojektowany przez Arnaldo Pomodoro ma kształt odwróconej piramidy, a w alchemii odwrócona piramida wskazuje miejsce, w którym przechowywany jest kamień filozoficzny. Zaś w kasetonie tabernakulum Chrystus ma dłonie zwrócone w dół, co też jest wyraźnym odwołaniem masońskim, symbolizującym w tym przypadku materializm Kościoła” – wyjaśnia Francesco Colafemmina. Dodaje, że nawet jeśli wszystko to jest zbiegiem okoliczności, „problem pozostaje”, ponieważ „nie ma się wrażenia, że weszło się do kościoła”.
Co gorsza, zauważa rozmówca mediolańskiego dziennika, „sanktuarium stało się wzorem dla nowej sztuki sakralnej, skupionej bardziej na sławie architekta, aniżeli na zgodności z duchem liturgii i przesłaniem Ewangelii”. Z projektantem bazyliki św. Ojca Pio, Renzo Piano, współpracował Mario Codognato, który jako kustosz niedawnej wystawy w Neapolu, wystawił ukrzyżowaną kobietę kontrowersyjnego artysty Maurzio Cattelana, co wywołało kolejny skandal.
Źródło: KAI

