O tragicznej sytuacji chrześcijan z okręgu Kandhamal w stanie Orissa we wschodnich Indiach – donosi amerykańska agencja UPI. Szczególnie trudna sytuacja panuje w miejscowości Barakhama, gdzie w zdemolowanym budynku miejscowej szkoły schroniło się ponad 1500 wyznawców Chrystusa. Nadal boją się ataków fanatycznych hinduistów.
W wyniku kilkudniowych zajść, które wybuchły w okręgu Kandhamal 26 grudnia 2007 r., hinduscy ekstremiści zabili pięcioro chrześcijan, setki osób zostało rannych, spalono około 400 domów, zaatakowano i zdewastowano liczne budynki kościelne. Zdaniem ekumenicznej agencji ENI do jednych z najbrutalniejszych ataków doszło właśnie w Barakhama. Większość żyjących tutaj chrześcijan znalazło się bez dachu nad głową.
Zdaniem chrześcijan odpowiedzialnym za brutalne ataki na nich jest przywódca radykalnego odłamu hinduizmu Swami Lakshmananda Saraswati, który oskarża wyznawców Jezusa o przymusowe nawrócenia. Mimo że w ciągu ostatnich 20 lat liczba chrześcijan w Kandhamal wzrosła o 60 proc. i jest ich tutaj obecnie około 100 tysięcy, nadal jednak są mniejszością stanowiąc 20 proc. całej populacji tego okręgu.
Większość miejscowych hindusów nie identyfikuje się z poglądami ekstremistów, nie popiera też ataków na chrześcijan. Niektórzy z nich przeprosili księży za akty przemocy, tłumacząc, że zostali zmuszeni do przyłączenia się do atakującego tłumu.
Źródło: KAI

