Ks. Ragheed Ganni, duchowny Kościoła chaldejskiego w Iraku, którego rok temu zamordowali terroryści, poniósł śmierć, bo nie bał się wyznawać wiary – twierdzą świadkowie. W rocznicę tragicznych wydarzeń, gdy od kul irackich rebeliantów wraz z kapłanem zginęło trzech subdiakonów, w północnej części Iraku odbyły się uroczystości upamiętniające ofiarę męczenników – donosi agencja AsiaNews.
Wdowa po jednym z zamordowanych diakonów, Bayan Adam Bella – obecnie mieszkająca wraz ze swą czwórką osieroconych dzieci w Syrii – była bezpośrednim świadkiem męczeństwa duchownych. Teraz opowiada o szczegółach tamtego zdarzenia.
Wczesnym popołudniem 3 czerwca 2007 r. ks. Ganni i jego trzej subdiakoni – Basman Yoysef Daud, Walid Hanna Iso i Gassan Isam Bidawed – uczestniczyli we Mszy św. w parafii pw. Ducha Świętego. Po nabożeństwie wszyscy wsiedli do samochodów. Była z nimi Bayan, żona chaldejskiego diakona Isho. Razem z mężem i innym diakonem jechali za samochodem, w którym był ks. Ganni i diakon Daud. Od czasu, gdy kapłanowi zaczęto grozić, duchowni wszędzie poruszali się w grupie. W pewnym momencie samochody zatrzymali uzbrojeni mężczyźni. "Ks. Ragheed mógł uciec, ale nie chciał, bo wiedział, że to jego szukają. Kazali nam wysiąść, a mi odejść" – opowiada wdowa.
Jeden z zabójców miał krzyknąć do kapłana: "Mówiłem ci, żebyś zamknął kościół. Dlaczego tego nie zrobiłeś? Dlaczego wciąż tu jesteś?” Ksiądz odpowiedział. "Jak mógłbym zamknąć dom Boży?". Wtedy terroryści powalili mężczyzn na ziemię. "Ksiądz zdążył tylko dać mi znak głową, bym uciekała. Potem otworzyli ogień i zabili wszystkich czterech" – wspomina kobieta, która jak dotąd bezskutecznie stara się o azyl polityczny poprzez Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR).
Ks. Ragheed Ganni urodził się w Mosulu w 1972 r. Ukończył studia inżynierskie na miejscowej uczelni, po czym wyjechał do Rzymu, gdzie studiował teologię w Kolegium Irlandzkim i na Papieskim Uniwersytecie Angelicum, na którym otrzymał dyplom z teologii ekumenicznej.
Źródło: KAI

