Przed kościołem Matki Boskiej Fatimskiej w Mosulu na północy Iraku wybuchł 13 lipca rano samochód pułapka. Atak łączy się z serią niedzielnych zamachów w Bagdadzie. W eksplozjach przed siedmioma kościołami chaldejskimi zginęły tam 4 osoby, a przynajmniej 32 zostały ranne.
Wczorajszy wybuch nie pociągnął prawdopodobnie za sobą ofiar. Wiadomo, że kościół Matki Boskiej Fatimskiej został w dużej mierze zniszczony, ucierpiał również stojący obok szyicki meczet. Żadna z organizacji nie wzięła dotychczas odpowiedzialności za zamachy.
Chaldejski biskup pomocniczy Bagdadu Shlemon Warduni nie ma wątpliwości, że wszystkie ataki wiążą się ze sobą i zostały wcześniej dobrze przemyślane. Hierarcha wyraził niepokój, że zamachy przyczynią się do nowej fali emigracji chrześcijan z kraju. Wezwał również światowych polityków do „otrząśnięcia się z apatii” i działań na rzecz pokoju.
Według źródeł AsiaNews, wiele kościołów i klasztorów w kraju otrzymało listy zawierające groźby ataków. Warunki bezpieczeństwa w Iraku znacznie się pogorszyły od czasu, gdy dwa tygodnia temu z ulic miast zniknęli amerykańscy żołnierze. W ramach ewakuacji sił Stanów Zjednoczonych wycofali się oni do 13 baz rozmieszczonych na terenie kraju.
Jak podała agencja MISNA, od początku amerykańskiej inwazji w 2003 r. liczba chrześcijan w liczącym ok. 28 mln mieszkańców Iraku spadła z 1,7 mln do ok. 500 tys. W obawie przed prześladowaniami wyznawcy Chrystusa masowo uciekają do innych państw.
Źródło: KAI

