Irlandzki parlament debatuje nad projektem ustawy o związkach partnerskich. Tymczasem politycy apelują do Kościoła katolickiego, by nie wszczynał debaty publicznej na ten temat. Minister sprawiedliwości Dermot Ahern, który otwarcie przyznaje się do swojego katolicyzmu, w wywiadzie udzielonym 12 czerwca br. gazecie „The Time” powiedział, że politycy muszą na bok odłożyć swoje przekonania religijne, by „nie przyćmiły” one ich osądu.
Minister Ahern, który popiera ustawę o związkach partnerskich, a nawet ją lansuje stwierdził: – Ja pozostawiam moją religię za sobą i uważam, że generalnie powinno się tak postępować. Chociaż wszyscy mamy jakieś własne przekonania uważam, że nie powinny one nam zaciemniać naszego osądu.
Projektowi ustawy sprzeciwia się grupa senatorów, którym nie podobają się przepisy dotyczące postępowania karnego i ewentualnych kar pozbawienia wolności dla pracowników urzędów cywilnych, którzy odmówią rejestracji związków partnerskich.
Biskupi katoliccy ostrzegają, że te przepisy oznaczają w gruncie rzeczy walkę z Kościołem i przekonaniami religijnymi Irlandczyków, którzy aż w 87 proc. są katolikami. Minister Aherm tymczasem zapowiedział, że wprowadzenie do ustawy prawa, które zezwoliłoby na sprzeciw sumienia w ogóle nie wchodzi w grę, gdyż praca urzędników nie może mieć charakteru wybiórczego, tzn. oni sami nie mogą decydować, który związek zarejestrować a który nie. Mają to robić jak gdyby z urzędu i nie jest ważny ich stosunek wobec tej kwestii.
Z kolei lider Partii Zielonych John Gormley ostro zaatakował Kościół za mieszanie się w sprawy państwa. Stwierdził, że Kościół powinien interesować się wyłącznie „potrzebami duchowymi swojej owczarni” i że erę mieszania się Kościoła do polityki mamy już za sobą.
Ustawie sprzeciwiają się liczne organizacje pozarządowe broniące tradycyjnych wartości chrześcijańskich, a także senatorowie, domagający się referendum. Przewiduje się jednak, że ustawa może zostać przyjęta jeszcze przed wakacyjną przerwą parlamentarną.
Źródło: LifeSiteNews.com, AS

