Islandczycy już nie palą się do członkostwa w Unii Europejskiej jak jeszcze kilka miesięcy temu – informuje dziennik.pl. Po załamaniu się islandzkiego systemu bankowego, czterech na pięciu Islandczyków upatrywało w akcesji środka zaradczego na finansowe kłopoty. Dziś, gdy kryzys objął inne państwa członkowskie poparcie dla integracji na wyspie drastycznie spadło.
Jak informuje dzienik.pl, ostatnie sondaże pokazują, że za wstąpieniem Islandii do Unii Europejskiej opowiada się mniej niż 40 proc. jej mieszkańców. W porównaniu z poparciem z czasu apogeum kryzysu pod koniec ubiegłego roku oznacza to spadek o ponad połowę.
Jako przyczynę zmiany opinii Islandczyków wymienia się nie tylko kłopoty gospodarcze samej Unii i jej poszczególnych członków, ale także kłótnie czołowych polityków o sposób walki z recesją.
Niektórzy islandzcy politycy starają się nawet dostrzegać pozytywne skutki załamania gospodarczego jakie dotknęło ich kraj w październiku. – Może gdybyśmy byli w Unii i mieli euro to upadek byłby mniejszy. Ale z drugiej strony posiadanie waluty, która upadła pomoże odbudować nasz eksport – stwierdził minister gospodarki Gylfi Magnusson.
Źródło: dziennik.pl

