Zgodnie z wydaną dwa dni temu przez władze stanowe dyrektywą, urzędnicy w Kalifornii zaczną rejestrować od 17 czerwca tzw. małżeństwa osób tej samej płci. W aktach poświadczających zawarcie małżeństwa znikną określenia „pan młody” i „panna młoda” a pojawią się nazwy „strona A” i „strona B”– donosi portal LifeSiteNews.com.
Dyrektywa ogłoszona przez kalifornijskie biuro spraw wewnętrznych nakazuje urzędnikom wydawanie zrewidowanych aktów małżeństwa od 17 czerwca, tj. dzień po nieprzekraczalnym terminie ustalonym decyzją Sądu Najwyższego o legalizacji tzw. małżeństw jednopłciowych.
Liberty Counsel, organizacja prawnicza prowadząca Kampanię na rzecz Kalifornijskich Rodzin, zamierza złożyć w sądzie kolejny wniosek z prośbą o ponowne rozpatrzenie sprawy i odroczenie wprowadzenia w życie wcześniejszego postanowienia sądu do listopada tego roku. Wtedy przy okazji wyborów prezydenckich Kalifornijczycy będą głosowali nad poprawką do konstytucji definiującą małżeństwo, jako wyłączny związek mężczyzny i kobiety, i wykluczającą „małżeństwa” osób tej samej płci.
– Konieczne jest, by Sąd Najwyższy ponownie zapoznał się ze skutkami swojej decyzji – stwierdził Matt Staver, założyciel Liberty Counsel, który był stroną w sądzie w tej sprawie. – Nierozsądne jest wywracanie do góry nogami definicji małżeństwa i domaganie się wprowadzenia zmian w ciągu 30 dni oraz oczekiwanie, że wiele ustaw i instytucji społecznych, których to dotyczy będzie się w stanie do tych zmian dostosować – zaznaczył Staver. Podkreślił, że wprowadzenie w życie postanowienia sądu powinno być odroczone.
Dyrektywę wydała Janet McKee, przełożona urzędów stanu cywilnego w Kalifornii i zarazem szef stanowego biura spraw wewnętrznych. W dyrektywie jest napisane, że od 17 czerwca muszą być wydawane akty potwierdzające zawarcie związku małżeńskiego według nowych norm, by były ważne. Stąd nie można używać określeń „pan młody” i „panna młoda”, lecz w to miejsce należy wprowadzić neutralne płciowo nazwy „strona A” i „strona B”.
W związku z licznymi próbami podważania roli tradycyjnie pojmowanego małżeństwa podejmowanymi przez środowiska homoseksualne, Kalifornijczycy opowiedzieli się w 2000 r. za propozycją przyjęcia poprawki do konstytucji w tej sprawie (61 proc. wyborców). Definiowała ona małżeństwo jako wyłączny związek kobiety i mężczyzny i zabraniała rejestracji „małżeństw homoseksualnych”. Następnie Koalicja na rzecz Ochrony Małżeństwa zebrała ponad milion podpisów (potrzeba było ponad 700 tys.) pod proponowaną zmianą, by można ją było poddać pod głosowanie w referendum.
Jeśli poprawka zostanie przyjęta większością głosów w referendum planowanym na listopad tego roku, wówczas zacznie ona obowiązywać. Dlatego też obrońcy tradycyjnego małżeństwa apelowali do sędziów o powstrzymanie się z decyzją do tego czasu. Tymczasem na początku maja sąd wyższej instancji uznał, że zakaz „małżeństw tej samej płci” jest niezgodny z konstytucją stanową i postanowił, że od 16 czerwca urzędy muszą rejestrować jako „małżeństwa” także związki osób tej samej płci. Decyzja sędziów została ostro skrytykowana przez prezydenta Busha który uznał ją za przykład skrajnego aktywizmu sędziowskiego.
Źródło: LifewSiteNews.com, AS

