Rząd kanadyjskiej prowincji Québec nie zgodził się na usunięcie krzyża z budynku parlamentu. Jean Charest, premier prowincji z ramienia Liberalnej Partii Québecu, powiedział, że 350 lat historii tego regionu, ucieleśnione w krucyfiksie wiszącym nad fotelem przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego, nie może zostać wymazane – donosi BBC.
Propozycja usunięcia symbolu religijnego miała związek z szeroką dyskusją, dotyczącą harmonijnego współistnienia francuskojęzycznego, i w większości katolickiego, społeczeństwa tej części Kanady z przedstawicielami mniejszości religijnych. Specjalna komisja, której zadaniem było precyzyjne określenie zasad funkcjonowania neutralnie światopoglądowo państwa, twierdzi, że najlepiej będzie usunąć symbole religijne z instytucji publicznych. Zdjęcie krzyża ze ściany parlamentu miało podkreślić laicki charakter władzy ustawodawczej.
Premier Charest, który wcześniej sam powołał komisję, stanowczo sprzeciwił się próbie usunięcia krucyfiksu. Jego zdaniem krzyż przypomina o silnej obecności Kościoła katolickiego w historii tej prowincji. „Krzyż obecny jest przez 350 lat historii Québecu, której nikt nie ma zamiaru wymazywać. Nie możemy wymazać naszej historii” – podkreślił 60-letni polityk.
Autorami kosztownego – liczącego ponad 300 stron – raportu są socjolog Gérard Bouchard i filozof Charles Taylor.
Zdominowany przez katolików francuskojęzyczny Québec jest największą prowincją w Kanadzie pod względem powierzchni i drugą, jeśli chodzi o liczbę ludności. W 7,5-milionowym Québecu żyje kilkusettysięczna społeczność muzułmańska.
Źródło: KAI

