Kolumbijska policja nie ma wątpliwości, że prezydent Wenezueli Hugo Chavez wspiera lewackich terrorystów z FARC, od lat walczących z rządem w Bogocie. Jej szef, gen. Oscar Naranjo, zarzucił Chavezowi, że przekazał rebeliantom 300 milionów dolarów.
– Nie tylko Wenezuela wspiera partyzantów FARC, ale i Ekwador – powiedział Naranjo. Według generała dowody na to zostały znalezione w obozie Raula Reyesa, który kolumbijskie wojsko zaatakowało w zeszłą sobotę.
– W komputerach FARC znaleźliśmy informacje o spotkaniach rządu Ekwadoru z rebeliantami. Są dokumenty o wsparciu finansowym z Wenezueli – twierdzi Naranjo. – Są również dokumenty świadczące, że wcześniej FARC wspierał finansowo Chaveza, gdy ten jeszcze nie był prezydentem Wenezueli. Rebelianci zapłacili mu 150 tys. dolarów w 1992 roku, gdy Chavez próbował przeprowadzić zamach stanu w Wenezueli – dodaje szef kolumbijskiej policji.
Według „Dziennika”, generał zapewnił, że wszystkie dokumenty trafią do ONZ i Organizacji Państw Amerykańskich (OPA). – Bo rządy Wenezueli i Ekwadoru łamią prawo międzynarodowe, które zakazuje pomocy terrorystom – mówi Naranjo.
Na te rewelacje, na razie, odpowiedział tylko Ekwador. – Kolumbia kłamie – oświadczył ostro prezydent Rafael Correa. Ale minister bezpieczeństwa Gustavo Larrea przyznał, że spotykał się z dowódcami FARC, m.in. Reyesem. – Zrobiłem to w czasie misji, której celem było uwolnienie zakładników przetrzymywanych przez lewicowych partyzantów – tłumaczy Larrea.
Ekwador już zerwał stosunki dyplomatyczne z Kolumbią. Jednak nie z powodu podejrzeń o współpracę z terrorystami, ale za sprawą sobotnich walk z partyzantami FARC dowodzonymi przez Reyesa – informuje „Dziennik”. Rozbili oni bowiem obóz na terytorium Ekwadoru, a kolumbijskie wojsko przekroczyło granicę i zaatakowało umocnienia rebeliantów. Zginęło 16 partyzantów i ich dowódca, Reyes.
FARC walczy z rządem w Bogocie od ponad 40 lat. Rebelianci chcą przejąć władzę, by wprowadzić lewicowy porządek. Jednak wielu ekspertów ocenia, że dziś nie ma już mowy o rewolucyjnych ideałach, a 20 tys. rebeliantów trudni się głownie handlem narkotykami i porwaniami dla okupu – czytamy w „Dzienniku”.
Zarówno USA, jak i Unia Europejska uważają FARC za organizację terrorystyczną.
Źródło: „Dziennik”

