Byli marszałkowie Sejmu: Ludwik Dorn i Maciej Płażyński, zwrócili się do Bronisława Komorowskiego o przesunięcie w czasie głosowania nad ustawą pozwalającą na ratyfikowanie traktatu lizbońskiego. Zdaniem parlamentarzystów, potrzeba więcej czasu na przeprowadzenie debaty publicznej dotyczącej zapisów traktatu – czytamy w „Naszym Dzienniku”.
We wtorek obaj posłowie wystosowali list do marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, w którym zaapelowali, by nie spieszyć się z ratyfikacją, tak żeby umożliwić powszechną debatę w sprawie traktatu.
– Lepiej słuchać ludzi, niż decydować za nich. W niektórych kwestiach, tak ważnych jak traktat, sądzę, że głos opinii publicznej powinien być wysłuchany, a rozstrzygnięcie i tak jest w rękach Sejmu i Senatu – przekonywał Płażyński.
Ludwik Dorn przyznał, że opowiadał się za wybraniem drogi ratyfikacji przez parlament. Uważa jednak, że obywatele, wyborcy w tej zasadniczej sprawie mają prawo się wypowiedzieć i w sposób mniej lub bardziej zorganizowany poinformować swoich reprezentantów o swoim zdaniu i o tym, jakie na przykład konsekwencje chcą wyciągnąć z takiego, a nie innego głosowania.
Poseł PiS deklaruje, że bardzo sobie ceni, iż są obywatele, którzy do niego piszą i którzy mówią: "Uważaj, jak tak zrobisz, to już nigdy na ciebie nie zagłosuję". – Korzystają w ten sposób ze swojego demokratycznego prawa, stwierdzają, że w kieszonce mają "czerwoną kartkę", są gotowi ją pokazać i mówią: "Podejmując decyzję, zdawaj sobie sprawę z tego, co chcemy, a czego nie chcemy". Tego typu wymiana informacji między przedstawicielami Sejmu a tymi, którzy ich wybierają, wzmacnia procesy demokratyczne – mówi poseł.
Zdaniem Dorna, parlament powinien zaakceptować preambułę do ustawy przygotowaną przez Prawo i Sprawiedliwość oraz przyjąć przedstawione przez jego klub poprawki. Były marszałek Sejmu zadeklarował jednak w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, że będzie głosował za ratyfikacją.
Źródło: „Nasz Dziennik”

