Katolicka wizja historii
W katolickiej koncepcji dziejów, wywodzącej się od św. Augustyna, moralistyczna i religijna perspektywa są ze sobą ściśle powiązane, z tym że ta pierwsza polega na analizie dziejów z punktu widzenia prawa naturalnego i zasad moralnych, a z kolei druga stanowi spojrzenie na dzieje z punktu widzenia Opatrzności Bożej i zbawienia człowieka.
Nasuwa się jednak pytanie, czym są owe dzieje stanowiące przedmiot filozofii i teologii historii. Według definicji słownikowej, dzieje są to zdarzenia, wypadki, fakty z życia społeczeństwa oraz jednostek, rodzin i niewielkich zbiorowości. Czym są jednak owe zdarzenia, wypadki czy fakty z życia? Są to, mówiąc najprościej, ludzkie działania indywidualne lub zbiorowe oraz ich skutki.
Stąd nasuwa się twierdzenie, że skoro są to działania ludzi i ich następstwa, to mają one swoje źródło w rozumie i woli człowieka, który podejmuje świadomie decyzje o takim czy innym postępowaniu.
Zacytujmy tu prof. Correa de Oliveira: "…bieg historii w przeciwieństwie do oświadczeń tak wielu filozofów i socjologów nie jest wyznaczany wyłącznie lub przeważnie przez dominujący wpływ materii na ludzi. Niewątpliwie ma ona swój wpływ na ludzkie działanie, lecz kierunek historii należy do ludzi, obdarzonych wolnymi i rozumnymi duszami. Innymi słowy, oni są tymi, którzy kierują biegiem wydarzeń oddziałując mniej lub bardziej głęboko na okoliczności, w jakich się znajdują i uzyskując w rozmaitym stopniu wpływ na te okoliczności." Z tego też powodu działania ludzi w różnych okresach historycznych możemy poddawać ocenom moralnym z perspektywy zarówno prawa naturalnego, jak i celu ostatecznego człowieka czyli zbawienia duszy.
Skoro dzieje, jak wskazano powyżej, podlegają ocenom moralnym oznacza to, że ludzkie działania w historii są albo dobre, albo złe. Na tym podstawowym rozróżnieniu dobra i zła moralnego opiera się katolicka koncepcja dziejów, które są nieustannymi zmaganiami właśnie pomiędzy dobrem a złem.
Te zmagania opisuje św. Augustyn w swoim największym dziele "O Państwie Bożym". Przedstawił w nim koncepcję dwóch państw, państwa Bożego i państwa człowieka, które w ostateczności jest państwem szatana, lub mówiąc językiem bardziej współczesnym cywilizacji chrześcijańskiej i cywilizacji szatańskiej czyli anty-chrześcijańskiej.
Ten wspaniały traktat z teologii i filozofii historii, rozpoczyna się spustoszeniem Rzymu w 410 r., a kończy Sądem Ostatecznym. W pierwszych dziesięciu księgach Biskup Hippony przeprowadza druzgocącą krytykę pogaństwa, ukazując otchłań nikczemności i obrzydliwości, w jakiej się ono pogrążyło. W księgach od jedenastej do dwudziestej drugiej możemy znaleźć doktrynalne wyjaśnienie koncepcji dwóch państw, ich pochodzenia, ich rozwoju w czasie oraz ich końca.
Ta wspaniała synteza łacińskiej teologii i filozofii, jest kluczowym dziełem zawierającym podstawowe założenia cywilizacji chrześcijańskiej: "Dwojaka tedy miłość dwojakie państwo uczyniła: ziemskie państwo uczyniła miłość własna, aż do pogardy Boga posunięta, niebieskie państwo uczyniła miłość Boża, aż do pogardy samego siebie posunięta. Ziemskie – w sobie chwały szuka, niebieskie – w Panu."
Nadając słowu "państwo" szersze, mistyczne znaczenie, Św. Augustyn określa państwo Boże jako zbiór ludzi, którzy żyją Bożą miłością i zgodnie z jej prawami, są to ci, którzy przede wszystkim szukają Królestwa Bożego, a ponadto budują na tej ziemi najdoskonalsze z państw, cywilizację chrześcijańską.
Umieszczając Chrystusa w nadprzyrodzonym centrum historii, Św. Augustyn utożsamił państwo Boże z Królestwem Chrystusa, które my, idąc za św. Ludwikiem Marią Grignion de Montfort, możemy również nazwać królestwem Maryi, gdyż tam gdzie króluje Chrystus tam też panuje i Ona.
To królestwo urzeczywistnia się na ziemi zarówno w jednostkach, jak i społeczeństwach, wtedy gdy człowiek w głębi swej duszy i w swych uczynkach, a społeczeństwo w swoich instytucjach, prawach, zwyczajach, kulturze i sztuce, dostosowują się do Prawa Chrystusa.
Podsumowując możemy określić Państwo Boże czyli cywilizację chrześcijańską jako uporządkowanie życia doczesnego, osobistego i społecznego, według Prawa Bożego i naturalnego oraz nauki Kościoła, w taki sposób, aby sprzyjało ono oddawaniu Bogu przez ludzi należnej mu chwały i przyczyniało się do zbawienia dusz.
Z kolei ziemskie Państwo człowieka wyrasta z pychy i nieposłuszeństwa wobec Boga. Jest to cywilizacja antychrześcijańska i szatańska. Zwolennicy tej cywilizacji kierują się lucyferycznym non serviam i tak jak Adam i Ewa ulegając podszeptom złego ducha, chcą mieć raj dla siebie bez Boga.
Niestety taka cywilizacja, a raczej anty-cywilizacja jest przeciwna Bożemu porządkowi, gdyż opiera się na grzesznych zasadach i przez to zawiera w sobie elementy będące obrazą Boga jako Stwórcy i Zbawiciela, a z drugiej strony stanowi optymalne warunki dla potępienia dusz.
Ten podział na dwa zwalczające się obozy w historii świata ma swoje źródła już w Księdze Rodzaju, gdy Bóg zwraca się do węża: "Położę nieprzyjaźń między tobą, a niewiastą, między potomstwem twoim, a potomstwem jej; ona zetrze głowę twoją, a ty czyhać będziesz na jej piętę". Stwórca mówi tu o Matce Najświętszej, której potomstwo czyli duchowe dzieci są jednocześnie budowniczymi cywilizacji chrześcijańskiej. Z kolei duchowe potomstwo węża buduje swój raj na ziemi, w przeciwieństwie do budowniczych cywilizacji chrześcijańskiej, która w tym życiu ma być dla nas tylko przedsionkiem nieba.
Może ktoś jednak postawić pytanie: czy ta cywilizacja chrześcijańska nie jest jakąś utopią, czy istniała kiedykolwiek? Nie jest utopią i rzeczywiście istniała, a było nią Średniowiecze, ta słodka wiosna wiary, tak opluwana i zafałszowana przez współczesnych wrogich Kościołowi historyków. Na potwierdzenie tej tezy przytoczmy tu słowa papieża Leona XIII z encykliki Immortale Dei: "Były ongi czasy, kiedy filozofia Ewangelii sterowała państwami, kiedy Boża moc chrześcijańskiej mądrości przenikała ustrój, prawa, instytucje, obyczaje ludów, wszystkie warstwy i sprawy państwa; kiedy religia przez Chrystusa ustanowiona, należne sobie zajmując stanowisko, cieszyła się wszędzie przychylnością panujących i władz opieką, kiedy między kapłańską a świecką zwierzchnością kwitła zgoda i przyjazna usług wymiana. W takim stanie rzeczy świecka społeczność błogie nadspodziewanie rodziła plony, których pamięć żyje i żyć będzie tak licznymi dziejów stwierdzona pomnikami, że ich żadne wymysły przeciwników nie zniszczą aniprzygłuszą."
Ta społeczność doczesna, której życie było dogłębnie przeniknięte duchem Ewangelii i dążeniem do zbawienia wszystkich dusz, funkcjonowała dzięki współpracy ludzi z łaską w praktykowaniu przez nich cnót. Jednak jej upadek zaczął się, gdy jak pisze Plinio Correa de Oliveira w swym najważniejszym dziele "Rewolucja i Kontrrewolucja": "W XIV w. zaczęła się pojawiać w chrześcijańskiej Europie zmiana mentalności, a w wieku XV stała się ona jeszcze bardziej widoczna. Pragnienie ziemskich przyjemności stało się palącą żądzą. Rozrywki stawały się coraz częstsze i coraz bardziej wystawne, pochłaniając nieustannie umysły. W strojach, manierach, języku, literaturze i sztuce, narastająca tęsknota za życiem wypełnionym rozkoszami wyobraźni i zmysłów przyczyniała się do postępującego manifestowania zmysłowości i miękkości. Krok za krokiem, powaga i surowość poprzednich czasów traciły na wartości. Wszystko zmierzało ku wesołości, powabowi i świętowaniu. Serca zaczęły się odrywać od umiłowania poświęcenia, autentycznej czci dla Krzyża oraz dążenia do świętości i życia wiecznego. Rycerstwo, poprzednio jedno z najwyższych uosobień chrześcijańskiej surowości, stało się kochliwe i sentymentalne. Literatura miłosna zalała wszystkie kraje. Nadmierny przepych i wynikająca z niego żądza zysku rozpowszechniała się we wszystkich warstwach społecznych. Przenikając kręgi intelektualne, ów klimat moralny spowodował wyraźne manifestowanie pychy, jak zamiłowanie do ostentacyjnych i próżnych dysput, erystycznych sztuczek i zarozumiałych popisów erudycji. Wychwalano stare prądy filozoficzne, nad którymi niegdyś zatriumfowała scholastyka, a ponieważ poprzednia gorliwość dla zachowania integralności wiary uległa rozluźnieniu, prądy te pojawiały się ponownie w nowej szacie. Absolutyzm legistów, którzy szczycili się zarozumiale znajomością prawa rzymskiego, był życzliwie postrzegany przez ambitnych książąt. I zarówno wśród tych wielkich, jak i tych małych zanikała dawna stanowczość, aby utrzymywać władzę królewską we właściwych granicach, jak za czasów św. Ludwika IX i św. Ferdynanda Kastylijskiego."
Potem pojawił się renesans jako powrót do starożytnego pogaństwa, a w końcu protestanccy heretycy odnieśli zwycięstwo odrywając od Kościoła olbrzymie rzesze ludzi. Tak zaczęła się antychrześcijańska rewolucja, której napędowymi siłami są pycha i zmysłowość oraz płynący z nich bunt przeciw Bogu i Kościołowi.
Ten rewolucyjny proces zaczął niszczyć średniowieczną cywilizację chrześcijańską i budować Państwo Człowieka coraz bardziej marginalizując prawo Boże w życiu doczesnym. Kolejnymi etapami tego procesu niszczenia cywilizacji chrześcijańskiej była Rewolucja Francuska, a potem komunizm. Papież Pius XII tak oto opisał ów wrogi Kościołowi proces: "Można go znaleźć wszędzie i wśród wszystkich; potrafi być gwałtowny i przebiegły. Przez ostatnie stulecia usiłował dokonać intelektualnego, moralnego i społecznego rozkładu jedności w mistycznym ciele Chrystusa. Pragnął natury bez łaski, rozumu bez wiary, wolności bez władzy, a czasami władzy bez wolności. Jest to "wróg", który coraz bardziej się ujawnia nie mając jakichkolwiek skrupułów: Chrystus tak, Kościół nie; następnie Bóg tak; Chrystus nie; a w końcu bezbożny okrzyk: Bóg umarł, a nawet, Bóg nigdy nie istniał! A oto teraz próba budowania struktury świata na fundamentach, których nie wahamy się wskazać jako głównych przyczyn zagrożenia, jakie zawisło nad ludzkością: gospodarka bez Boga, prawo bez Boga, polityka bez Boga."
Dziś już widzimy tylko zgliszcza cywilizacji chrześcijańskiej, a jednocześnie mamy świadomość, że budowanie cywilizacji antychrześcijańskiej osiągnęło swoje apogeum. Jednakże z drugiej strony widzimy, że ta cywilizacja oparta na bezbożnych zasadach jest zarazem antycywilizacją, gdyż zamiast porządku prowadzi do coraz większego chaosu.
Jest to naturalna konsekwencja moralnego kryzysu, który pojawia się gdy wygnamy nakazy Boże i nauczanie Kościoła z życia społecznego i osobistego. Bez łaski Bożej i nauki Kościoła ludzie nie są w stanie praktykować cnót, przez co coraz więcej popełniają złych czynów, których i tak żadne prawo ludzkie już nie jest w stanie ograniczyć. Jak widać z powyższych rozważań znajdujemy się w sytuacji, gdzie potomstwo węża, które kieruje się w swoich działaniach pychą i zmysłowością, buduje globalistyczną cywilizację szatana opartą na negacji prawa Bożego.
W świetle powyższych rozważań powinniśmy sobie tym bardziej uświadamiać, że każdy z nas w jakiś sposób jest odpowiedzialny za kształtowanie historii, gdy proporcjonalnie do swoich talentów przyczynia się do budowy na ziemi Państwa Bożego czy też kolejnej wersji utopijnego raju. Skoro Pan Bóg powołał nas do istnienia w tym właśnie okresie historycznym tzn. że oczekuje od nas, iż będziemy walczyć o Jego panowanie właśnie w takim świecie, w jakim teraz żyjemy. Bóg wyznaczając nam takie zadanie wie jakich łask nam potrzeba w tych trudnych czasach, jednak my musimy być gotowi z tymi łaskami współpracować.
Nie wystarczy zatem znać nauczanie Kościoła i patrzeć na dzieje z katolickiej perspektywy, ale również potrzebne są praktyki duchowe otwierające nas na działanie łaski. Dopiero w ten sposób jesteśmy w stanie wprowadzać w życie wyznawaną przez nas doktrynę. Ponosimy odpowiedzialność za to w jaki sposób wykorzystamy te swoje kilkadziesiąt lat w historii dane nam przez Opatrzność.
Na sądzie Bożym będziemy również rozliczeni z tego, jaką spuściznę przekazaliśmy następnym pokoleniom. Oprócz tego to właśnie przyszłe pokolenia wystawią nam również ocenę zaliczając nas bądź do grona ludzi pełnych poświęcenia i heroizmu, którzy jak Dawid potrafili się przeciwstawić duchowi epoki o rozmiarach Goliata, bądź do grona letnich miernot, które idąc na kompromis z tym światem próbują znaleźć jakiś modus vivendi z jego Księciem.
Plinio Correa de Oliveira i jego dzieło
Wyjątkowym przykładem postaci, która potrafiła się przeciwstawić duchowi epoki z powodu głębokiej miłości do Boga i wierności nauce Kościoła był właśnie Plinio Correa de Oliveira, który pisał: "Już jako młody chłopiec z podziwem patrzyłem na ruiny chrześcijańskiego świata, im oddałem swoje serce, odwróciłem się od wszystkiego, czego mógłbym oczekiwać i z tej pełnej błogosławieństw przeszłości uczyniłem mą przyszłość".
Ten brazylijski myśliciel urodził się u schyłku belle epoque i przez całe swoje życie był świadkiem postępującego coraz gwałtowniej upadku cywilizacji zachodniej.
Kardynał Alfons Stickler napisał o nim: "Całością swego autentycznie katolickiego życia Plinio Correa de Oliveira potwierdza nieustającą żyzność Kościoła. Trudności, jakie napotykają w dzisiejszych czasach prawdziwi katolicy, stanowią w rzeczy samej okazję do wpływania na historię poprzez głoszenie wiecznych zasad Chrystusowych. To właśnie czynił wybitny brazylijski myśliciel, odważnie w epoce wszelkiej maści totalitaryzmów głosząc niezachwianą wiarę w fundamentalne nauczanie oraz instytucje Kościoła. Oprócz wierności papiestwu charakterystycznym rysem jego duchowości – co z przyjemnością wspominam – było rzucające się w oczy nabożeństwo do Maryi, Wspomożenia Wiernych, Królowej Różańca Świętego, Zwyciężczyni spod Lepanto, której cześć oddawał w salezjańskim kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sao Paulo. Wciąż zachowuję w radosnej pamięci własne przewodniczenie rzymskiej uroczystości z okazji wydania znakomitej pracy Plinia Correi de Oliveira, zatytułowanej ; książki, która wraz z stanowi w moim przekonaniu jeden z najwyższych wzlotów geniuszu brazylijskiego myśliciela. (…) Wysiłek ukierunkowany na służenie Kościołowi wymaga nie tylko rzetelności doktrynalnej, ale również osobistego praktykowania autentycznego życia wewnętrznego, któremu towarzyszy duch pokuty i poświęcenia proporcjonalny do powagi naszych czasów. Plinio Correa de Oliveira – przez swoje życie i dzieło – dostarcza nam w tym względzie wyrazistego przykładu."
Nie wnikając w szczegóły biografii prof. Plinio, które są omówione w książce "Krzyżowiec XX wieku", chciałbym wskazać dwa istotne elementy jego życiorysu.
Pierwszym z nich jest wybitne dzieło pt. "Rewolucja i Kontrrewolucja", a drugim Stowarzyszenia Obrony Tradycji, Rodziny i Własności – TFP.
"Rewolucja i Kontrrewolucja", jest analizą wielowiekowego procesu niszczenia cywilizacji chrześcijańskiej zwanego Rewolucją. Kontrrewolucja jest katolicką reakcją na ten proces w celu odbudowania chrześcijańskiej cywilizacji. Autor pisze: "Skoro Rewolucja jest nieporządkiem, to Kontrrewolucja jest przywracaniem porządku. A przez porządek rozumiemy pokój Chrystusa pod panowaniem Chrystusa, a więc cywilizację chrześcijańską, surową i hierarchiczną, sakralną od podstaw, antyegalitarną i antyliberalną."
To dzieło nie było tylko teoretycznym rozważaniem o historycznych przemianach cywilizacji zachodniej, ale stało się swoistym credo życiowym autora i podstawą do jego działalności praktycznej.
W tym miejscu pozwolę sobie przytoczyć fragmenty przedmowy do książki "Rewolucja i Kontrrewolucja", autorstwa wybitnego rzymskiego kanonisty O. Anastasio Gutierreza, który stwierdza: " stanowi mistrzowskie dzieło, którego nauki powinny być szeroko rozpowszechniane tak, aby przeniknęły sumienia nie tylko tych, którzy uważają się za prawdziwych katolików, lecz – powiedziałbym nawet więcej – wszystkich ludzi dobrej woli. Ci ostatni powinni nauczyć się z niego, że zbawienie można znaleźć jedynie w Jezusie Chrystusie i Jego Kościele; ci pierwsi powinni czuć się utwierdzeni i umocnieni w swej wierze oraz psychologicznie i duchowo uodpornieni na ten przebiegły proces, który wykorzystuje wielu z nich jako naiwnych głupców lub "towarzyszy podróży". Analiza procesu rewolucyjnego zawarta w tej książce jest bardzo odkrywcza i robi ogromne wrażenie dzięki swojemu realizmowi i głębokiemu zrozumieniu historii, począwszy od dekadencji w końcu średniowiecza, poprzez poganizujący renesans i pseudo-reformację, dalej straszliwą Rewolucję Francuską, aż do ateistycznego komunizmu.
(…) Dzieło to przewiduje również, chociaż z wielką ostrożnością w swych prognozach i na sposób hipotetyczny, dalszą możliwą ewolucję działalności rewolucyjnej, a potem kontrrewolucyjnej. (…) W sumie odważę się na stwierdzenie, że jest to prorocze dzieło w najlepszym znaczeniu tego słowa. Powinno być nauczane w kościelnych ośrodkach wyższego kształcenia, aby przynajmniej elity stały się w pełni świadome przygniatającej rzeczywistości, o której – jestem przekonany – nie mają jasnego pojęcia. Przyczyniłoby się to między innymi, do ujawnienia i zdemaskowania użytecznych głupców i "towarzyszy podróży", wśród których można znaleźć osobistości kościelne, które działają na sposób samobójczy, według reguł narzuconych przez wroga. W takim wypadku ta grupa głupców będących sprzymierzeńcami Rewolucji, znikłaby w znacznym stopniu.
(…) Kończę – pisze o. Anastasio – stwierdzając, że duch, w jakim jest napisane to dzieło, robi na mnie ogromne wrażenie: jest to duch głęboko chrześcijański, przepełniony żarliwą miłością do Kościoła." Sam zaś autor "Rewolucji i Kontrrewolucji" stwierdza: "Skoro Kontrrewolucja jest walką, aby stłumić Rewolucję i zbudować nowe chrześcijaństwo, jaśniejące wiarą, pokorne duchem hierarchicznym i nieskazitelnie czyste, to jest oczywiste, że będzie to osiągnięte przede wszystkim przez głębokie działanie w sercach ludzi. To działanie jest właściwym zadaniem Kościoła, który naucza doktryny katolickiej oraz skłania do jej umiłowania i praktykowania. Zatem Kościół jest samą duszą Kontrrewolucji."
I dalej: "Skoro Rewolucja jest przeciwieństwem Kościoła, to niemożliwe jest nienawidzić Rewolucji (rozpatrywanej globalnie, a nie w jakimś odrębnym aspekcie) i zwalczać ją, nie mając ipso facto za ideał wywyższenia Kościoła." Nie można w tym miejscu zapomnieć o szczególnej roli Tej, która według słów św. Ludwika Grignion de Montfort, w walce przeciw szatanowi i jego sprzymierzeńcom jest straszną jak wojsko uszykowane. Prof. Plinio dopowiada: "To właśnie Niepokalana Dziewica zmiażdżyła głowę węża, pierwszego, największego i wiecznego rewolucjonisty, podżegacza i czołowego inspiratora tej Rewolucji, jak wszystkich rewolucji przed nią i po niej. Maryja jest więc Patronką wszystkich tych, którzy walczą przeciw Rewolucji. Powszechne i wszechmocne pośrednictwo Matki Bożej jest największym źródłem nadziei kontrrewolucjonistów. A w Fatimie, dała im już Ona pewność zwycięstwa, kiedy zapowiedziała, że nawet po ewentualnym zalaniu świata przez komunizm,
To właśnie w oparciu o inspiracje płynące z napisanej w roku 1959 "Rewolucji i Kontrrewolucji" zostało założone rok później w Brazylii pierwsze Stowarzyszenie TFP, które stało się praktycznym urzeczywistnieniem ruchu kontrrewolucyjnego. Prof. de Matei opisuje to wydarzenie używając słów św. Bernarda, który niegdyś użył ich z podziwu dla Templariuszy: "Novum militiae genus ortum nupter auditur in terris." – "Słyszymy, że ostatnio nowy rodzaj rycerstwa pojawił się na ziemi.". Sam zaś prof. Plinio w następujący sposób streszcza współczesną wersję dawnego stylu rycerskiego w odniesieniu do ideałów TFP: "W idealizmie – gorliwość. W manierach – kurtuazja. W działaniu – bezbrzeżne poświęcenie. W obliczu wroga – roztropność. W walce – duma i odwaga. A z odwagą – zwycięstwo."
Czym zatem jest TFP? Pozwolę sobie znów posłużyć się cytatem z prezentowanej książki. "Nade wszystko, szkołą myślenia obejmującą ogromne dziedzictwo intelektualne, bogatą w zasady zarówno rozumowania, jak i działania."
"Co stanowi konieczny składnik szkoły myślenia TFP? Przede wszystkim: całkowita i pełna entuzjazmu wierność doktrynie Świętego Powszechnego Apostolskiego Kościoła, wyrażanej zarówno w nauczaniu papieży, jak i pozostałej części Magisterium (…). Dalej: wierność całemu szeregowi teoretycznych lub teoretyczno-praktycznych zasad, wywiedzionych z rygorystyczną skrupulatnością logiki z doktryny katolickiej czy też z analizy rzeczywistości – współczesnej bądź historycznej – zgodnie ze starannie wypracowanymi w TFP kryteriami oraz metodologią, których podstawy w większości znajdują się we wspomnianym wcześniej traktacie Rewolucja i Kontrrewolucja. W końcu: wierność licznym zasadom praktycznym rozwiniętym w toku uważnej analizy kilkudziesięcioletniej praktyki wspólnego działania. Zasady te również znajdują swe podstawy w Rewolucji i Kontrrewolucji. Zbiór powyższych pryncypiów tworzy fundamentalne dziedzictwo szkoły myśli TFP."
"Termin «szkoła myśli» nie oddaje w pełni powołania TFP, które choć powstałe jako zwykłe stowarzyszenie cywilne, w ciągu czterdziestu lat istnienia coraz częściej i głębiej określane było mianem «rodziny dusz»."
"W świetle prawa kanonicznego TFP" – i podobnie SKCH – "jest prywatnym stowarzyszeniem osób świeckich podporządkowanym w sprawach wiary i moralności nadzorowi, jaki Kościół roztacza nad wszystkimi swymi wiernymi, czy to indywidualnymi, czy też zrzeszonymi. Natura prawna tego typu stowarzyszeń cywilnych nie ulega zmianie z powodu wykonywania w nich praktyk religijnych czy też przybierania przez ich członków stylu życia przypominającego życie konsekrowane."
"Należy zauważyć, że cechą odróżniającą prywatne stowarzyszenia katolików świeckich od ustanowionych przez władze kościelne nie są ich cele – w obu przypadkach religijne – lecz fakt bycia lub nie strukturami eklezjalnymi."
"Cel TFP, wyrażony w pierwszym artykule jego statutu, polega na pracy na rzecz przywrócenia fundamentalnych zasad ładu naturalnego i chrześcijańskiego."
"Sam Jan Paweł II naucza, iż «zadaniem świeckich jest kształtować wedle prawdy Ewangelii rzeczywistość życia społecznego, ekonomicznego i kulturalnego. Ich specyficzne zadanie polega na uświęcaniu świata od wewnątrz poprzez podejmowanie właściwej im działalności świeckiej."
Taka jest więc misja TFP na całym świecie, a więc również SKCH im. Ks. P. Skargi.
Jednak, aby urzeczywistnić tę misję w praktyce TFP wypracowało nowe metody apostolatu.
"Zarówno brazylijskie TFP, jak i inne stowarzyszenia inspirowane myślą Plinia Correi de Oliveira, charakteryzuje nie tylko spójność wizji świata, ale także nowatorskie metody apostolatu. Od samego początku swej działalności TFP musiało się zmagać ze spiskiem milczenia ze strony mass-mediów wobec jego inicjatyw. W celu bezpośredniego dotarcia do opinii publicznej Plinio Correa de Oliveira wymyślił wielkie kampanie reklamowe, podczas których młodzi członkowie TFP za pomocą megafonów, transparentów, haseł i muzyki przyciągali na ulicach uwagę przechodniów."
Innym "oryginalnym sposobem propagowania idei była wymyślona przez Plinia Correę de Oliveira metoda «karawan», w których grupy młodych ludzi podróżując z jednego końca ogromnego kraju na drugi realizowały «apostolstwo objazdowe». Od października 1970 r. do roku 1995 «karawany» przejechały w sumie 5 031 160 kilometrów po całym obszarze Brazylii, przeprowadzając 23 199 kampanii w miastach wszystkich stanów i rozprowadzając 1 741 080 książek oraz broszur wydanych przez stowarzyszenie. Było to całkowicie nowe narzędzie popularyzacji idei TFP, umożliwiające kontakt z szeroką publicznością bez filtra narzucanego przez media. Nakład tych publikacji, tak olbrzymi w skali Ameryki Południowej, potwierdził słuszność inicjatywy Profesora Plinio."
"Pod koniec lat osiemdziesiątych, dzięki nowoczesnej technice bezpośredniego kontaktu drogą pocztową, umożliwiającej komunikację z dziesiątkami tysięcy wspierających, TFP uzyskało nowe skuteczne narzędzia apostolskie. Niektóre z kampanii urządzane przez stowarzyszenie zdołały nawet zainspirować narodziny nowych nurtów myślowych i radykalnie zmienić sytuację na rozmaitych polach."
Krucjata XXI wieku
Dziś u progu nowego stulecia i tysiąclecia, zainspirowani działalnością Krzyżowca XX wieku, mamy moralny obowiązek kontynuowania jego krucjaty w wieku XXI.
Słowa napisane przez Plinia Correę de Oliveira przed ponad pięćdziesięciu laty w artykule pt. "Krucjata XX wieku" nadal brzmią aktualnie: "Oto nasz cel, nasz wielki ideał. Zmierzamy ku cywilizacji katolickiej, która ma powstać na ruinach dzisiejszego świata, podobnie jak cywilizacja średniowiecza zrodziła się na ruinach świata rzymskiego. Zmierzamy do realizacji naszego ideału z tą samą odwagą, z tą samą wytrwałością, z tą samą wolą przezwyciężenia wszystkich napotkanych przeszkód, z jaką krzyżowcy podążali ku Jerozolimie. Bo, skoro nasi przodkowie zdolni byli oddawać życie dla odzyskania Świętego Grobu Chrystusa, jak moglibyśmy my – synowie Kościoła, podobnie jak oni – nie pragnąć walczyć i ginąć dla odzyskania czegoś nieskończenie bardziej wartościowego aniżeli najdroższy Grób Zbawcy, a mianowicie Jego królowania nad duszami i narodami, które stworzył i zbawił, aby mogły Go kochać wiecznie?" "Jestem przekonany – pisał w innym miejscu – iż zasady, którym podporządkowałem całe swoje życie pozostają dziś tak samo aktualne jak zawsze, oraz że wskazują one drogę, którą w nadchodzących stuleciach podąży świat. Sceptycy będą się uśmiechać, ale uśmiechy sceptyków nigdy nie były w stanie powstrzymać zwycięskiego marszu tych, którzy posiadają wiarę."
Mam nadzieję, że lektura książki "Krzyżowiec XX wieku" nie pozwoli na to, abyście byli Państwo jedynie biernymi obserwatorami wydarzeń, ale jeszcze bardziej zapali do wspólnej walki o przywrócenie chrześcijańskiego oblicza naszej cywilizacji. Na zakończenie tylko fragment jednego z przemówień prof. Plinio: "Dla nas życie nie ma być zabawą, lecz walką. Naszym przeznaczeniem jest zostać bohaterami, nie sybarytami. Ta prawda, którą dziś wam powtarzam, już tysiące razy była przedmiotem rozważań (…). Umieśćcie Chrystusa w centrum waszego życia. Niech w Nim skupią się wszystkie wasze ideały. W obliczu wielkiego zmagania, które jest najszlachetniejszym powołaniem waszego pokolenia, powtarzajcie słynne słowa Zbawiciela: Domine, non recuso laborem."
Dziękuję bardzo za uwagę i cierpliwość.
Kraków, 14 grudnia 2004 r.

