Jeszcze dwa lata temu w I LO w Krakowie na lekcje religii nie chodziło 16 uczniów, rok temu było ich już 20. W tym roku z tego przedmiotu zrezygnowało aż 42 licealistów – donosi „Dziennik Polski”. W VI Liceum Ogólnokształcącym na lekcje religii nie chodzi w tym roku 70 uczniów.
Problem wypisywania się uczniów z lekcji religii dotyczy głównie renomowanych szkół w dużych miastach. Im dalej od nich, tym uczniów chodzących na religię jest więcej. W tarnowskiej budowlance zrezygnowało raptem kilka osób. W Zespole Szkół Budowlanych w Zakopanem na katechezę chodzi 100 proc. uczniów – czytamy w „Dzienniku Polskim”.
Zdaniem ks. Tadeusza Panusia, dyrektora Wydziału Duszpasterstwa Dzieci i Młodzieży krakowskiej kurii, odchodzenie uczniów od katechezy nie jest poważnym problemem. – Oczywiście, żal nam każdego dziecka, które się na to decyduje, ale nadal 90 proc. uczniów chce uczestniczyć w lekcjach – przekonuje ks. Panuś.
– Trzeba ich za to podziwiać, podobnie jak ich katechetów. Gdyby uczniowie dostali do wyboru: chemia, fizyka albo nic, to pewnie odsetek tych, którzy wybrali to ostatnie rozwiązanie, byłby zdecydowanie większy niż w przypadku religii – zaznacza ks. Panuś.
Gazeta ubolewa, że rezygnując z tego przedmiotu, większość z uczniów nie otrzymywała nic w zamian. Szkoły miały bowiem problem ze zorganizowaniem zajęć z etyki, bo nie tylko brakowało i nadal brakuje nauczycieli tego przedmiotu, lecz także uczniów, którzy by chcieli w takich lekcjach uczestniczyć. Dlatego w ubiegłym roku w całej Małopolsce zajęcia z etyki oferowało zaledwie kilka szkół – czytamy w „DP”.
Gazeta przypomina, że oba przedmioty są nieobowiązkowe – uczeń może nie chodzić na żaden z nich. – Tak będzie, dopóki uczniowie będą mieli wybór: religia, etyka albo nic – mówi Barbara Silberring, dyrektorka krakowskiego VI LO.
Źródło: „Dziennik Polski”

