Joshua Blahyi, dowódca jednej z liberyjskich bojówek, to okrutny morderca. Nie dość, że z zimną krwią przyznaje się do zabicia aż 20 tysięcy cywili, to jeszcze opowiada, że przed każdą bitwą mordował małe dzieci, a potem kroił i pożerał ich serca – informuje „Dziennik”.
"Zabijaliśmy dziecko, jego serce kroiliśmy na kawałki, a potem zjadaliśmy je. To była ofiara dla szatana" – tak Blahyi wspomina działania swojego oddziały w trakcie wojny domowej w Liberii.
Niestety nowe władze liberyjskie nie mają zamiaru rozliczyć przeszłości generała i jego ludzi. Każdy zbrodniarz może spokojnie wrócić do Liberii, opowiedzieć o tym, co jego oddziały robiły w czasie wojny domowej specjalnie do tego celu utworzonej komisji pojednawczej, a potem żyć sobie spokojnie. Jak dotąd – podkreśla „Dziennik” – większość zbrodniarzy wojennych albo dostała się do parlamentu, albo ma inne, ciepłe państwowe posadki.
Wojna w Liberii wybuchła w 1979 roku i trwała aż do 2003 roku.
Źródło: Dziennik

