Scaraffia powraca w artykule redakcyjnym do antykościelnej kampanii, która w ostatnich tygodniach przeszła przez niemal wszystkie na świecie media. Pretekstem nagonki był sprzeciw Stolicy Apostolskiej w sprawie oenzetowskich dokumentów dotyczących depenalizacji homoseksualizmu.
Watykańska felietonistka na próżno próbuje zrozumieć, dlaczego nie starano się dociec prawdziwych motywacji Kościoła i zamiast tego utrwalano fałszywy mit o Kościele jako nieludzkiej i bezlitosnej instytucji, kurczowo trzymającej się swych zakazów. Z dziennikarskiego punktu widzenia nie było to przecież trudne. Wystarczyło wsłuchać się w dobrze znane już argumenty Stolicy Apostolskiej i prześledzić prawdziwą zawartość poddanych pod głosowanie dokumentów. Dlaczego zatem tego nie uczyniono?
Zdaniem Lucetty Scaraffii „Kościół katolicki płaci cenę za to, że jest na świecie jedyną liczącą się instytucją, która w sposób racjonalny sprzeciwia się praktykom i rozporządzeniom sprzecznym z godnością wszystkich ludzi, a przy tym ukazuje, kto tak naprawdę zasługuje na miano ofiary”. Głos Kościoła jest tym bardziej nieznośny, że w dzisiejszym świecie coraz częściej liczy się już nie tyle poszukiwanie prawdy i sprawiedliwości, co właśnie uporczywe przekonywanie o tym, że jest się ofiarą – podaje Radio Watykańskie.
Źródło: Radio Watykańskie

