Zabytkowa katedra w stolicy Meksyku, którą władze archidiecezjalne zamknęły pod tym jak do wnętrza świątyni wtargnęli lewicowi manifestanci, została ponownie otwarta – informuje KAI.
Do incydentu doszło 18 listopada. Kilkudziesięciu zwolenników byłego kandydata na prezydenta, Andrésa Manuela Lópeza Obradora wbiegło do katedry, w której odbywało się nabożeństwo, i zaczęło przewracać ławy kościelne oraz szarpać przebywających tu wiernych. Manifestantów miały rozwścieczyć kościelne dzwony, które zagłuszały słowa działaczki przemawiającej na wiecu nieopodal świątyni.
Władze kościelne zażądały gwarancji bezpieczeństwa i na blisko tydzień zamknęły 400-letnią świątynię – jedną z największych atrakcji turystycznych w Mieście Meksyk.
Teraz budynku katedry i sąsiadującego z nią placu strzec ma ponad 30 policjantów. Zainstalowano kamery monitorujące teren – poinformował szef miejscowej policji Joel Ortega. Funkcjonariusze mają także sprawdzać zawartość bagażu wchodzących do świątyni ludzi.
Katedra została zamknięta pierwszy raz od czasu chłopskiego powstania Cristeros w obronie wiary katolickiej w latach 1926-29.
Ostatnie zajście na nowo spowodowało wzrost napięcia pomiędzy przedstawicielami Kościoła a działaczami lewicowej Partii Rewolucji Demokratycznej, którzy oskarżają kardynała Norberto Carrerę Riverę o to, że złamał prawo mieszając się do polityki podczas ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej. Kościół sprzeciwia się także lansowanej przez stanowy rząd legalizacji aborcji w stołecznym dystrykcie federalnym.
Prymas Meksyku w październiku b.r. poprosił o wzmocnienie przyznanej mu ochrony policyjnej w obawie o swoje życie.
Źródło: KAI

