Były nuncjusz w Iraku arcybiskup Fernando Filoni ponownie wezwał do zapewnienia większej ochrony mniejszości chrześcijańskiej w Iraku, której grozi zniknięcie. Jego zdaniem byłaby to wielka strata religijna i kulturalna – informuje portal CNS.
Zdaniem nuncjusza władze kraju powinny zrobić wszystko co w ich mocy, aby powstrzymać masową emigrację chrześcijan z Iraku cierpiących prześladowanie i nie mających nadziei na przyszłość. – Władze muszą zrobić wszystko co w ich mocy, by chrześcijanie byli szanowaną i integralną częścią tego kraju, nawet jeśli są oni mniejszością.
Hierarcha w rozmowie z gazetą L’Osservatore Romano zwrócił uwagę na fakt, że władze starają się regularnie spotykać z przedstawicielami Kościoła i podejmują działania we właściwym kierunku. Przykładowo, ostatnio wznowiono działalność trzech szkół katolickich. Dwie z nich w Bagdadzie i jedna w Kirkuku będą prowadzone przez zakonnice z chaldejskiej wspólnoty chrześcijańskiej.
– Wydaje się to być ważnym sygnałem, który daje nadzieję na przyszłość i wskazuje na uznanie dla wkładu chrześcijan – zauważył hierarcha. Podkreślił, że nawet dzisiaj wielu muzułmanów jest wdzięcznych za edukację, jaką otrzymali w chrześcijańskich szkołach. Jego zdaniem mniejszość chrześcijańska musi mieć więcej nadziei na przyszłość. W przeciwnym wypadku nie ma wątpliwości, że chrześcijańska wspólnota wkrótce zniknie, a to nikomu nie przyniesie pożytku. – Jeśli iraccy chrześcijanie dalej będą emigrować, to niebawem utracą bezpowrotnie swój język, kulturę i tożsamość.
Zdaniem hierarchy powtarzające się ataki bombowe, braki w dostawie wody i prądu, wysokie bezrobocie oraz niesprzyjający system edukacji stanowią poważne wyzwanie dla irackich chrześcijan, którzy obawiają się o losy swoich dzieci.
Arcybiskup Filoni, w czasie trwania inwazji amerykańskiej i kilka lat po niej, pełnił funkcję nuncjusza w Iraku, a obecnie jest doradcą sekretarza stanu w Watykanie.
Źródło: CNS, AS.

