Kiedy mowa o reformie obniżającej wiek rozpoczęcia edukacji szkolnej, eksperci martwią się losem sześciolatków. Tymczasem najbardziej poszkodowani mogą okazać się ich o rok starsi koledzy – informuje dziennik.pl.
– Siedmiolatki w pierwszej klasie będą po raz kolejny się uczyć tego samego, co już poznały, więc mogą się nudzić. Tak naprawdę może być dla nich stracony rok – przyznaje redaktor naczelny Wydawnictwa Pedagogicznego Operon Paweł Komisarczuk. Wyjaśnia on, że wszystkie podręczniki dla przyszłorocznych pierwszoklasistów są przygotowywane według nowych wytycznych, które są powtórzeniem tego, co było w programie dla obecnych zerówek.
Wymagania dla pierwszoklasistów zostały bardzo obniżone Będzie jak dotychczas w ostatnim roku przedszkola: bardzo dużo zabawy, wiele wycieczek, dzieci znowu skupią się na kaligrafii i jeszcze raz będą uczyć się podstaw pisania i czytania.
Rodzice siedmiolatków są oburzeni, że ich dzieci, które są w tym okresie bardzo chłonne, zostaną poświęcone dla dobra kolejnych roczników. – To nie jest wyrównywanie szans, ale zaprzepaszczenie potencjału intelektualnego całych roczników dzieci w tzw. okresie przejściowym – narzeka jedna z matek na forum internetowym.
Żródło: dziennik.pl

