Niemiecki Trybunał Konstytucyjny uznał traktat lizboński za zgodny z konstytucją. Zastrzegł jednak, że zanim zostanie ratyfikowany trzeba dokonać zmian w przepisach, które uregulują wpływ niemieckiego parlamentu na kształtowanie unijnego prawa – informuje portal rp.pl.
W związku z werdyktem Trybunału w Karlsruhe nadzwyczajne posiedzenie Bundestagu ma się odbyć w sierpniu. Prezydent Horst Kohler będzie mógł podpisać traktat dopiero po zmianie procedury akceptacji przez parlament unijnych aktów prawnych.
Zgodnie z orzeczeniem Trybunału parlament będzie musiał udzielać każdorazowo zgody na wejście prawa unijnego w życie na terenie Niemiec, zwłaszcza w sprawach prawa karnego czy misji zagranicznych Bundeswehry.
– Sędziowie dali wyraz obawom, że postępujący proces przejmowania kompetencji przez organy UE ograniczy zakres suwerenności Niemiec – mówi prof. Michael Brenner z uniwersytetu w Jenie. Trybunał zaznaczył też, że sprzeczne z Konstytucją RFN byłoby utworzenia federacji państw członkowskich UE.
Nowy traktat UE zaskarżyli do trybunału poseł bawarskiej Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU) Peter Gauweiler, postkomunistyczna partia Lewica, przewodniczący Partii Ekologiczno-Demokratycznej Klaus Buchner, a także grupa polityków i ekonomistów, na czele której stoi były eurodeputowany i syn przywódcy nieudanego spisku na życie Hitlera w 1944 roku Franz Ludwig Schenk Graf von Stauffenberg – czytamy na portalu rp.pl.
Traktat lizboński ratyfikowały już obie izby niemieckiego parlamentu, ale prezydent czekał z podpisem na wyrok w sprawie trzech skarg konstytucyjnych. I choć zostały wczoraj odrzucone, ich wnioskodawcy uznali wyrok za satysfakcjonujący. – Umacnia kompetencje parlamentu i to jest najważniejsze – tłumaczył Peter Gauweiler, poseł CSU.
Źródło: rp.pl

