Sejmowa komisja etyki zwróciła uwagę posłowi PO Stefanowi Niesiołowskiemu za wypowiedź pod adresem posłanki PiS Anny Fotygi – informuje Fronda.pl. Kontrowersyjnego posła nie ukarano natomiast za nazwanie abp. Michalika „krętaczem”.
Reakcja komisji na słowa dotyczące byłej minister spraw zagranicznych jest najłagodniejszą z możliwych – tzw. zwrócenie uwagi jest najniższą formą kary, jaką nakłada sejmowe gremium. Posłowie PiS chcieli by Niesiołowski został ukarany za słowa, które padły z trybuny sejmowej w stronę posłanki Fotygi. „Z całą pewnością nie był to dzień chwały poseł PiS Anny Fotygi. Tyle złej woli, insynuacji, kłamstwa, nieprawdy, zwyczajnej ignorancji, którą pani (…), w nudny sposób, była łaskawa serwować, zasługuje na pewno na wyróżnienie”- mówił były wicemarszałek Sejmu.
Zdumienie budzi brak reakcji komisji na słowa Niesiołowskiego dotyczące abp. Michalika. W związku z wypowiedzią duchownego, w której wyraził swój pogląd na karę śmierci, powiedział on: "To było krętactwo, biskup krętacz, nie chcę już jakichś słów używać może, których nie przystoi w stosunku do biskupa, ale muszę powiedzieć, że to był, no, delikatnie mówiąc, biskup Michalik nie przeczytał tego fragmentu Pisma Świętego, gdzie jest napisane, „oby mowa wasza była: tak, tak, nie, nie, a co nadto jest, od złego pochodzi”.
Źródło: Fronda.pl

