Rodzice dzieci uczęszczających do szkół publicznych w Nowej Zelandii są przerażeni. Odkryli, że personel tych szkół pomaga młodym dziewczętom w ciąży przeprowadzić „dyskretną” aborcję.
Gazeta „New Zeland Star-Times” opublikowała w ub. niedzielę reportaż, w którym matki wyrażały gniew i żal z powodu uśmiercenia przez ich córki dzieci poczętych, o czym dowiadywały się dopiero po fakcie.
– Byłam przerażona. że ona musiała przejść przez to sama i przerażona tym, że jej przyjaciółki oraz doradcy uznali, iż nie powinna nam o tym powiedzieć – żaliła się jedna z matek, której 16-letnia córka dokonała aborcji.
Kolejna mama żaliła się, że „trafiła na mur milczenia", gdy próbowała zebrać informacje w szkole nt. aborcji, której poddała się jej 15-letnia córka.
Autorka ustawy o ochronie danych osobowych w Nowej Zelandii zaznacza, że informacje na ten temat nie mogą być udzielane przez szkołę bez zgody młodej matki. – Jeśli chodzi o antykoncepcję i aborcję, doradcy musieliby mieć zgodę danej osoby na udzielenie informacji rodzicom – zaznacza Kathryn Dalziel. – W przeciwnym razie osoby, które nie będą mieć takiej zgody, mogą stracić posadę – dodaje.
„New Zeland Star-Times” zauważył, że zgodnie z prawem nastoletnie dziewczęta "w każdym wieku" mogą legalnie zabić swoje dziecko. W sumie, w 2009 r. na 4000 aborcji przeprowadzonych wśród nastolatek, 79 dotyczyło dziewcząt w wieku 11 i 14 lat.
Źródło: LifeSiteNews.com, AS

