Kontrowersyjny raport przygotował Victor Muňoz, który twierdził, że państwa mają obowiązek zapewnienia już najmłodszym dzieciom dostępu do korzystania z wczesnej edukacji seksualnej. Muňoz powołał się na skandaliczne zalecenia UNESCO w sprawie edukacji seksualnej i tzw. Zasad z Dżakarty oraz na inne nieobligatoryjne dla państw raporty ONZ. Autor raportu nie pojawił się na forum ONZ, by odpowiadać na pytania oburzonych przedstawicieli niektórych państw.
W dokumencie jest mowa o tym, że co prawda rodzice mają prawo do edukacji swoich dzieci, jednak edukacja ta nie powinna się sprzeciwiać ich prawom. Dzieci i młodzież, jego zdaniem, mają prawo do rzetelnej informacji dotyczącej reprodukcji, ale także na temat tzw. orientacji seksualnej i tożsamości płciowej (sic!). Zdaniem Muňoza szkoły powinny nauczać na temat „różnorodności seksualnej”, gdyż „zaprzeczanie istnieniu lesbijek, pederastów, transseksualistów i biseksualistów powoduje, że naraża się te grupy na dyskryminację w społeczeństwie".
Państwa afrykańskie, Ameryki Łacińskiej, karaibskie a także organizacja skupiająca państwa muzułmańskie bezwzględnie potępiły skandaliczny raport Muňoza i odrzuciły go. Potępiły go także USA, Rosja, Watykan, nie uznając „prawa do kompleksowej edukacji seksualnej małych dzieci". Poparły go np. Szwajcaria, Norwegia, Kanada i Argentyna, jak również delegaci Unii Europejskiej.
Źródło: LifeSiteNews.com, AS

