Pakistańscy chrześcijanie z okolic Karaczi w obawie przed eskalacją przemocy, nie wychodzą z domów. 22 kwietnia uzbrojeni mężczyźni spalili sześć domów chrześcijan w Taiser Town. Od kuli napastników zginął 11-letni chłopiec. Zdemolowano kościoły i wiele należących do chrześcijan sklepów.
O. Mario Rodrigues, dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w Pakistanie, opowiada, jak napastnicy grozili kobietom, że jeśli nie wyrzekną się swej wiary i nie przejdą na islam, zabiją je. Zakonnik twierdzi, że była to grupa koło 35-40 osób uzbrojonych w pistolety, strzelby i broń maszynową. Zanim zaatakowali na ścianach kościoła napisali: „Niech żyją talibowie”, „Niech żyje Al-Kaida”. Palili Pismo Święte i używali przemocy wobec przechodniów, ciągnąc ich za włosy i brutalnie bijąc.
O. Rodrigues zachęca chrześcijan, by pozostali na modlitwie w swoich domach. – Wierzę, że Bóg wysłucha próśb i nie podda nas próbie – dodał.
Martin Teulan, krajowy dyrektor Misji Katolickiej Australii przyznał, że jest zszokowany okrutnymi aktami przemocy. Wezwał on Australijczyków do wzmożonej modlitwy za mieszkańców Pakistanu narażonych na akty terroryzmu, a szczególnie za tych, którzy stracili w ich wyniku swoich bliskich. Wyraził także zdziwienie brakiem zainteresowania mediów tymi wydarzeniami.
Miejsca dotknięte aktami przemocy odwiedził już ks. Emmanuel Yousaf Mani, przewodniczący Krajowej Komisji „Sprawiedliwość i Pokój” przy Konferencji Episkopatu Pakistanu. Duchowny wezwał mieszkańców, by nie tracili nadziei i nie ustawali w modlitwie, oraz by na przemoc nie odpowiadali przemocą.
Zdaniem kapłana poszkodowani to „głównie biedne rodziny; robotnicy i rolnicy, którzy prowadzą proste i spokojne życie”.
Źródło: KAI

