Ambasador Wielkiej Brytanii wsparł polską Paradę Równości i spotkał się z gejowskimi działaczami – donosi „Rzeczpospolita”. Inicjatywę Rica Todda ostro skrytykował redaktor naczelny magazynu „Polonia Christiana” Sławomir Skiba.
– Pan ambasador wykazał się skrajnym brakiem dyplomacji połączonym z absolutną ignorancją dla wartości, którymi żyje zdecydowana większość naszego społeczeństwa – stwierdził wiceprezes Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi. Sławomir Skiba podkreślił, że ambasada zgodnie ze standardami politycznymi powinna reprezentować interesy Wielkiej Brytanii, a nie lobby homoseksualnego.
Trzy dni przed zaplanowaną na sobotę Paradą Równości w Warszawie wsparł ją brytyjski ambasador Ric Todd. Zaprosił na spotkanie działaczy organizacji gejowskich – czytamy w „Rzeczpospolitej”. – Rząd brytyjski wspiera walkę o równość i prawa człowieka na całym świecie. To znaczy, że sprzeciwia się dyskryminacji, także tej wobec lesbijek i gejów – tłumaczył dziennikowi ambasador. Zebranym rozdał egzemplarze brytyjskiego przewodnika o problemach osób homoseksualnych, wydanego przez brytyjski MSZ.
– Lesbijki i geje mają prawo żyć w społeczeństwie i nie cierpieć z powodu dyskryminacji. Tymczasem w wielu przypadkach, tak w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii ludzie doświadczają dyskryminacji, nienawiści, a czasami nawet przemocy – ubolewał ambasador Todd.
– Nie przypominam sobie przypadku przemocy wobec osoby homoseksualnej przez kilkanaście ostatnich lat – dziwi się filozof i publicysta Bogdan Dziobkowski. Jego zdaniem specjalnie buduje się atmosferę zagrożenia, żeby uzasadnić walkę o legalizację związków partnerskich. – Czy to, że ambasada wspiera postulaty homoseksualistów, to powód, żeby je zaakceptować? Dla mnie to propaganda, a nie merytoryczna dyskusja – dodaje Dziobkowski.
Inicjatywa brytyjskiej ambasady nie jest wyjątkiem. Jak podkreśla w rozmowie z „Rz” Marta Abramowicz, prezes KPH, zwłaszcza przedstawicielstwa państw zachodniej Europy i krajów nordyckich są wobec środowisk homoseksualistów bardzo przychylne.
Źródło: „Rzeczpospolita”

