– Obóz życia jest siedmiokrotnie większy od obozu śmierci – cieszy się Mariusz Dzierżawski z walczącej o ochronę życia poczętego Fundacji Pro – Prawo do Życia. Jego zdaniem zaledwie kilkuprocentowa grupa zdecydowanych zwolenników aborcji dowodzi skuteczności działań organizacji antyaborcyjnych. – Zwolennikiem aborcji może być tylko człowiek zły lub taki, który nie wie, czym ona jest. Cieszy więc fakt, że tak mało mamy w Polsce ludzi złych – uważa Dzierżawski.
Według dr. Ireneusza Siudema, psychologa społecznego z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, wyniki te nie muszą oznaczać akceptacji tzw. ustawy antyaborcyjnej, lecz świadczą o empatii Polaków. – Potrafimy wczuć się w trudną sytuację osobistą ludzi – uważa. Ale w tak dużym odsetku osób dopuszczających aborcję Siudem widzi też zagrożenie. – W coraz bardziej liberalny sposób usprawiedliwiamy ten straszny czyn – mówi psycholog.
W Polsce prawo dopuszcza aborcję z trzech powodów: gdy zagrożone jest życie lub zdrowie ciężarnej kobiety, jeśli istnieje uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego oraz gdy badania prenatalne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu lub nieuleczalną chorobę zagrażającą jego Życiu – przypomina „Rzeczpospolita”.
Badania pokazują też, że Polacy są niechętni legalizacji „małżeństw” homoseksualnych. Zdecydowanych zwolenników jest 3 proc. Kolejnych kilkanaście proc. byłoby skłonnych poprzeć takie rozwiązania. Aż 80 proc. uważa, że pary homoseksualne nie powinny mieć prawa zawarcia związku małżeńskiego – informuje „Rz”.
93 proc. Polaków sprzeciwia się adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Zdecydowanie za opowiedział się jeden na 100 pytanych. 4 proc. ankietowanych uważa, że homoseksualiści „raczej powinni” mieć takie prawo.
Źródło: „Rzeczpospolita”

