Polityczna poprawność jako odgrzana wersja gnostyckiej herezji

Polityczną poprawność nachalnie się promuje, wmawia się – najpierw liberalnym „użytecznym idiotom”, a potem zwykłym ludziom – że herezja ta jest samą esencją sprawiedliwości i równości – mówi Jan Marek Chodakiewicz. 

Skąd wzięła się tak duża popularność „politycznej poprawności” we współczesnym świecie?
 
Po pierwsze stwarza się nową, ekscytującą alternatywę wobec paradygmatu tradycjonalistycznego. W rzeczywistości nie jest to nic nowego, a po prostu odgrzana wersja gnostyckiej herezji ubrana w postmodernistyczne szaty. Po drugie, alternatywę tę nachalnie się promuje, wmawia się – najpierw liberalnym ?”użytecznym idiotom”, a potem zwykłym ludziom – że herezja ta jest samą esencją sprawiedliwości i równości. Tak było przecież z komunizmem, którego popularność wybiegała daleko poza partię komunistyczną. Były całe stada naiwniaków. Tak też jest i dzisiaj z radykalnym ekologizmem czy „wesołkowatyzmem” (geyism).
 
Obecnie „polityczna poprawność” uderza przede wszystkim w rodzinę.
 
Tak. Początkowo, do czasów Oświecenia, gnostycy zajmowali się wiarą. Przetwarzali ortodoksję chrześcijańską na własne potrzeby, głosili monopol na pojmowanie prawdy – na podstawie rewelacji szefa – oraz obiecywali „raj na ziemi”, co miało przyspieszyć powrót Chrystusa do nas. Po Oświeceniu zarzucili religijne ględzenie, a zaczęli twierdzić, że od tej pory naukowo obiecują „raj na ziemi”. Stąd socjalizm „naukowy” Karola Marksa. To przecież zupełna utopia, oparta na mobilizacji nienawiści poprzez walkę klas, aby wynieść gnostyków do władzy. Notabene, socjaliści-autonomiści, tacy jak Saint-Simon i Fourier, usiłowali również osiągnąć „raj na ziemi”, ale w skonstruowanych przez siebie gettach, co im nie wyszło, stąd Marks przezwał ich utopistami. Przyganiał kocioł garnkowi.
 
Za awangardę „politycznej poprawności” można uznać ruchy homoseksualne. Rozróżnia pan homoseksualizm i „wesołkowatość”. Na czym polegają różnice?
 
To bardzo proste. Homoseksualizm to stan, w którym osobnicy czują pociąg seksualny do innych osobników tej samej płci. Czasami z wzajemnością. Homoseksualizm znajduje się w naturze, stworzył go Bóg, jak wszystko inne, ale nie jest naturalny, bowiem ze związków homoseksualnych nie wynika potomstwo. „Wesołkowatość” czy „wesołkowatyzm” – czyli gayism – to ideologia.

Tekst jest fragmentem wywiadu Mateusza Rawicza z prof. Markiem Janem Chodakiewiczem, opublikowanego w tygodniku „Nasza Polska”

 

Podobne artykuły

Razem upomnijmy się o szacunek dla Ciała Pańskiego!

Zapraszamy do udziału w akcji Instytutu Maryi Królowej Polski „Upadnij na kolana, uwielbiaj swego Pana!”. Jeszcze dzisiaj można zgłosić chęć otrzymania pakietu z folderem o uroczystości Bożego Ciała i witrażem-naklejką na okno z wizerunkiem Najświętszego Sakramentu i tym samym mieć pewność, że dotrze on pod wskazany adres przed uroczystością Bożego Ciała (4 czerwca).