Polska: czy rząd forsuje obowiązkową seksedukację w szkołach?

Ministerstwo edukacji cichaczem „legalizuje” obligatoryjną seksedukację w szkołach – donosi „Nasz Dziennik”. Resort Katarzyny Hall założył, że rezygnacja z obowiązkowych zajęć będzie incydentalna, a klauzula rezygnacji stanie się z czasem martwym prawem. Gazeta stwierdza, że MEN nie wie i nie chce wiedzieć, ilu rodziców nie wyraziło zgody na udział dzieci w obowiązkowych zajęciach z seksedukacji.

Intencje resortu wyszły na jaw w trakcie posiedzenia sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży. Posłom dopytującym się o statystykę pisemnych rezygnacji z uczestnictwa w lekcjach wychowania do życia w rodzinie przedstawiciel resortu odpalił: „A co to za zbuntowani rodzice, którzy nie chcą, żeby ich dzieci uczęszczały na takie zajęcia?” – czytamy „Naszym Dzienniku”.

Siedziałem z boku, więc nie widziałem, który z przedstawicieli ministerstwa to powiedział – mówi uczestniczący w posiedzeniu poseł Artur Górski (PiS), członek komisji edukacji. – Urzędnik został za to upomniany przez przewodniczącego komisji, natomiast w tym układzie zastanawiam się, czy rząd nie próbuje dążyć do tego, żeby ten przedmiot był całkowicie obowiązkowy, a pozostawiona klauzula jest tylko martwym prawem. To wyjaśniałoby brak chęci zbierania informacji o proporcjach udziału w tych zajęciach – zauważa poseł Górski (PiS).

Sejmowa Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży przyjęła raport dotyczący uczestnictwa uczniów na poszczególnych poziomach edukacji w zajęciach z przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. W roku szkolnym 2008/2009 był on nieobowiązkowy, chodziło nań 37,7 proc. licealistów i 65,4 proc. gimnazjalistów. Od 1 września ub.r. lekcje są obligatoryjne. Chyba że rodzice złożą na piśmie rezygnację. Jak dużo osób odmówiło zgody? Tego, pół roku po rozpoczęciu zajęć w szkołach, resort jeszcze nie wie. Odpowiedzialnością za brak aktualnych danych obarcza niesprawny system przekazywania informacji ze szkół do ministerstwa.

W wiarygodność wyjaśnień resortu powątpiewa poseł Górski. – Założono, że rezygnacje z udziału w tych lekcjach będą incydentalne, dlatego nie przewidziano prowadzenia specjalnej statystyki w tym zakresie – uważa parlamentarzysta. Ma też zastrzeżenia co do tego, czy rodzice i pełnoletni uczniowie są rzeczywiście dobrze poinformowani o formalnej możliwości złożenia sprzeciwu wobec udziału w tych zajęciach.

Grzegorz Żurawski, rzecznik prasowy MEN, zapewnia, że dyrektor każdej placówki jest nie tylko zobligowany do zorganizowania grupy uczniów do uczestnictwa w tych zajęciach, ale równocześnie ma obowiązek poinformować rodziców, że mogą nie wyrazić na to zgody. – Wszyscy uczniowie są automatycznie zapisywani do udziału w tym przedmiocie, ale rodzic może się sprzeciwić, zatem w pewnym sensie swoje dziecko z nich „wypisać”, biorąc na siebie odpowiedzialność za wychowanie w tych kwestiach według własnego światopoglądu – uspokaja Żurawski.

Źródło: „Nasz Dziennik”

Podobne artykuły

Razem upomnijmy się o szacunek dla Ciała Pańskiego!

Zapraszamy do udziału w akcji Instytutu Maryi Królowej Polski „Upadnij na kolana, uwielbiaj swego Pana!”. Jeszcze dzisiaj można zgłosić chęć otrzymania pakietu z folderem o uroczystości Bożego Ciała i witrażem-naklejką na okno z wizerunkiem Najświętszego Sakramentu i tym samym mieć pewność, że dotrze on pod wskazany adres przed uroczystością Bożego Ciała (4 czerwca).