W 2011 roku ma powstać superbaza danych o Polakach. Znajdą się w niej poufne informacje o każdym z nas: ile zarabiamy, jakie płacimy podatki, alimenty, rachunki, czy jesteśmy karani – informuje dziennik.pl.
Dane do bazy przekazywać mają ministerstwa i urzędy państwowe, a wszystko to będzie zapisywane pod numerem PESEL.
Projekt na zlecenie kancelarii premiera przygotował Główny Urząd Statystyczny. Budowa bazy jest związana ze spisem powszechnym, który ma być przeprowadzony w 2011 r. GUS chce otrzymywać szczegółowe informacje o każdym Polaku od ministrów finansów, sprawiedliwości, spraw wewnętrznych, prezesów ZUS, KRUS, NFZ i Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych – czytamy na portalu dziennik.pl.
Do przedstawienia danych o osobach mieszkających na terenie jednostek administracyjnych w tym pobierających zasiłek i płacących alimenty zobowiązane będą Samorządy. Nakaz przesłania informacji o klientach obejmie także dostawców energii i usług telekomunikacyjnych.
Eksperci nie kryją swoich wątpliwości co do zgodności projektu z prawem. Generalny inspektor ochrony danych osobowych Michał Serzycki podkreślił, że wykorzystanie danych z państwowych instytucji, które były zbierane do celów niezwiązanych ze statystyką, jest bezprawne.
Kontrowersje wywołuje także treść pytań, które mają zadawać rachmistrze, m.in. o wyznanie, związki partnerskie i plany prokreacyjne. Wątpliwości nie rozwiewa fakt, że nie będzie obowiązku udzielenia na nie odpowiedzi. Nie można natomiast pominąć pytań o dojazdy do pracy, remonty czy numery telefonów i e-maile.
Mimo zapewnień GUS, że zgromadzone informacje będzie przetwarzał jedynie dla potrzeb statystycznych, eksperci obawiają się, że samo zgromadzenie danych na temat obywateli w jednym miejscu jest niebezpieczne. Centralna baza danych może być narażona na atak z zewnątrz czy wyciek. Samo gromadzenie tak wielkiej ilości informacji o obywatelach przez państwo budzi pytanie, jak się to ma do gwarantowanej konstytucyjnie wolności jednostki.
Źródło: dziennik.pl

