Poznaj swego przeciwnika – spojrzenie na Planned Parenthood

Kilka tygodni temu udzieliłem wywiadu w audycji radiowej na temat organizacji znanej pod nazwą Planned Parenthood, czyli Planowane Rodzicielstwo. Gospodarz programu postawił pytanie, którego nikt wcześniej mi nie zadał: „Gdyby miał pan opisać Planned Parenthood w maksymalnie pięciu słowach, jakich słów by pan użył?”.

Od ponad trzydziestu lat jestem zaangażowany w walkę z tą organizacją, więc nie było to łatwe zadanie.

Przychodziło mi do głowy mnóstwo przymiotników. Odpowiedziałem jednak w takich pięciu słowach. Planned Parenthood to organizacja… Elitarna. Fanatyczna. Buntownicza. Bezwzględna. Podstępna.

Gdyby jednak naprawdę głęboko się zastanowić, na określenie organizacji Planned Parenthood wystarczyłoby tylko jedno słowo: Bezbożna.

Zatrważający jest fakt, że Międzynarodowa Federacja Planowanego Rodzicielstwa (IPPF) i jej filie oparły się na bigoterii – skierowanej głównie przeciwko Kościołowi katolickiemu – w celu promowania swojego niszczycielskiego programu.

Ku Klux Klan był w Stanach Zjednoczonych odpowiedzialny za niezliczone brutalne zbrodnie popełniane na katolikach i imigrantach, między innymi za potworny proceder linczowania ludzi o innym kolorze skóry. Działalność Planned Parenthood jest bardziej wyniszczająca dla mniejszości niż działalność jakiejkolwiek innej grupy. Naziści popełnili niezliczone zbrodnie przeciwko Żydom, katolikom i innym ludziom, a jednak działalność Planned Parenthood jest bardziej wyniszczająca dla mniejszości niż działalność jakiejkolwiek innej grupy.

Te stwierdzenia mogą się wydawać niedorzeczne czy wręcz obraźliwe. A jednak jedyny sposób, by podważyć ich prawdziwość, to uznać, że istoty ludzkie przed narodzeniem są mniej warte niż te, które wyszły już z łona matki.

Organizacja Planned Parenthood założona została przez kobietę, która odstąpiła od wiary katolickiej. Uznała ona, że wyłącznie elita ma prawo się rozmnażać, zaś Planned Parenthood utworzono w celu promowania tego właśnie poglądu. Margaret Higgins Sanger otworzyła w 1916 roku pierwsze biuro kontroli urodzeń w dzielnicy Nowego Jorku zamieszkałej głównie przez Żydów i Włochów. Nawet dzisiaj centra Planned Parenthood mieszczą się zazwyczaj w okolicach, gdzie mniejszości stanowią stosunkowo duży procent populacji.

Podobnie jak Adolf Hitler, Sanger działała aktywnie w ruchu eugenistycznym – odwołującym się do nauki mającej na celu „poprawę” ludzkości przez kontrolowanie genetyki lub manipulowanie nią. Dla Sanger kontrola urodzeń była głównym sposobem ograniczania liczby osób, które uważała za „ułomne”. Chciała chronić wolność i władzę tych, których uznawała za lepsze jakościowo wytwory hodowli, gdyż ci właśnie „inteligentni” ludzie byli potrzebni, aby panować nad ciemnymi masami.

Birth Control Review, publikacja założona przez Sanger, dobrze oddawała cel założycielki: „Więcej dzieci od sprawnych, mniej od niesprawnych – to najważniejsza kwestia w kontroli urodzeń”.

W autobiografii Sanger twierdziła, że ruch eugenistyczny nie jest w stanie odnieść zwycięstwa bez kontroli urodzeń:

„Eugenika bez kontroli urodzeń wydawała im się domem zbudowanym na piasku. Nie oparłaby się presji ekonomicznej, która zepchnęła ogromną część rasy ludzkiej w stan częściowej lub całkowitej bezradności. Eugenicy chcieli przesunąć akcent kontroli urodzeń na zmniejszenie liczby dzieci u biednych a zwiększenie u bogatych. My wycofaliśmy się z tego i staramy się przede wszystkim powstrzymać mnożenie się niesprawnych. Wydaje się to najważniejszym i największy krokiem w stronę ulepszenia rasy”.

Sanger uważała kontrolę urodzeń za podstawowy sposób na osiągnięcie „postępu rasowego:

„Sama kontrola urodzeń, często potępiana jako naruszenie prawa naturalnego, jest niczym innym jak tylko ułatwieniem procesu wyplewiania niesprawnych, zapobiegania narodzinom ułomnych lub tych, którzy tacy się staną”.

Margaret Sanger pragnęła kontrolować rozrodczość pewnych kluczowych grup: ubogich, imigrantów (zwłaszcza kolorowych) oraz grup religijnych (głównie katolików i fundamentalistów). Sanger uważała, że mnożą się bez opamiętania: „nieustannie płodząca klasa istot ludzkich, które nigdy nie powinny się były narodzić…”.

Sanger wierzyła, iż jałmużna dawana ubogim, zwłaszcza imigrantom, służy wyłącznie tworzeniu problemów społecznych, które bez takiej pomocy przestałyby istnieć. Poza tym owi „ułomni” mnożący się bez żadnej kontroli, mogliby w końcu osiągnąć liczbę wystarczającą do przejęcia władzy nad światem. Skutkiem tego świat stanąłby w obliczu, jak określiła to Sanger, „biologicznej destrukcji”. Obawiała się „stopniowego lecz nieuchronnego ataku na zasoby inteligencji i zdrowej rasy ze strony złowrogich hord nieodpowiedzialności i głupoty…”

W roku 1921 Sanger założyła Amerykańską Ligę Kontroli Urodzeń. W 1939 r. Liga ta połączyła się z Biurem Badań Klinicznych tworząc Amerykańską Federację Kontroli Urodzeń. Ze względu na zbrodnie nazistowskie, opłacany konsultant doradził zmianę nazwy grupy na taką, która nie zawiera słów „kontrola urodzeń”. W styczniu 1942 roku zmieniono więc nazwę na Amerykańska Federacja Planowanego Rodzicielstwa – Planned Parenthood Federation of America.

Można by sądzić, że organizacja założona przez Sanger wolałaby raczej wykorzenić pamięć o jej osobie i odżegnać się od jakichkolwiek skojarzeń z jej przekonaniami. Jest zupełnie inaczej. Planned Parenthood wychwala Sanger. Przywódcy tej organizacji nadal uważają ją za bohaterkę i pionierkę praw rozrodczych.

Dzisiaj Planned Parenthood stosuje te same metody, których używała założycielka organizacji w celu wyniszczenia „niechcianych” grup ludzi. A jednak jej przywódcy i sprzymierzeńcy twierdzą, że metody te mają służyć „wyzwoleniu” tych grup. Gdzie więc leży prawda? Czy to Sanger grubo się myliła, czy też Planned Parenthood nie mówi nam wszystkiego?

IPPF ma obecnie filie w 180 krajach i biura regionalne w Afryce (Nairobi, Kenia), w krajach arabskich (Tunis, Tunezja), Europie (Bruksela, Belgia), Azji Południowej (New Delhi w Indiach), Wschodniej i Południowo-Wschodniej Azji i Oceanii (Kuala Lumpur, Malezja) oraz na półkuli zachodniej (Nowy York, Stany Zjednoczone).

Federacja tak określa swoje „kluczowe wartości”:

„IPPF wierzy, że każdy powinien mieć zagwarantowane prawa seksualne i rozrodcze, ponieważ należą one do podstawowych i uznanych w społeczności międzynarodowej praw człowieka.
Jesteśmy zaangażowani w równouprawnienie płci oraz eliminację dyskryminacji, która zagraża dobru jednostek i prowadzi do powszechnego łamania praw zdrowotnych i praw człowieka, szczególnie w przypadku młodych kobiet.
Cenimy różnorodność i kładziemy szczególny nacisk na udział ludzi młodych oraz osób żyjących z HIV/AIDS w kierowaniu naszą organizacją i realizacji naszych programów.
Uważamy, iż duch woluntaryzmu jest kluczowy dla realizacji naszych zadań i celów.
Jesteśmy zaangażowani w partnerską współpracę ze społecznościami, rządami oraz innymi organizacjami i ofiarodawcami”.

IPPF utrzymuje, że „postęp w prawach i zdrowiu seksualnym i rozrodczym zawsze natrafiał na opór konserwatywnych sił politycznych i religijnych, i to nie zmieniło się do dziś. Współpracujemy z organizacjami o podobnych poglądach, konsolidując poparcie, aby przeciwstawić się tym, którzy chcą te prawa odebrać”.

Działalność IPPF skupia się na „Pięciu A” (aborcja, dostęp, młodzież, rzecznictwo i AIDS/HIV). Zostały przyjęte w 2004 roku i przedstawiają centralne punkty zainteresowania Federacji przynajmniej do roku 2009.

Abortion – Aborcja:
Celem IPPF w tym obszarze jest „powszechne uznanie prawa kobiety do wyboru i dostępu do bezpiecznej aborcji oraz zmniejszenie liczby aborcji niebezpiecznych”.

Access – Dostęp:
IPPF chce zapewnić „wszystkim ludziom, w szczególności ubogim, zepchniętym na margines, wykluczonym społecznie i pozbawionym opieki społecznej możliwość korzystania z należnych im praw, podejmowania wolnych i świadomych decyzji dotyczących ich zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego, oraz dostęp do informacji na temat zdrowia i zdrowia reprodukcyjnego, edukacji seksualnej oraz wysokiej jakości usług obejmujących planowanie rodziny”. Aby osiągnąć te cele IPPF dąży do „obniżenia socjoekonomicznych, kulturowych, religijnych, politycznych i prawnych przeszkód w dostępie do informacji, edukacji i usług w zakresie zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego”.

Adolescents – Młodzież:
IPPF dąży do tego, by „Wszystkie osoby dorastające i ludzie młodzi byli świadomi swoich praw seksualnych i reprodukcyjnych oraz mieli możliwość podejmowania świadomych decyzji dotyczących ich zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz wprowadzania ich w życie”.

Advocacy – Rzecznictwo:
IPPF „jest aktywnie zaangażowane publicznie, politycznie i finansowo na rzecz wspierania praw i zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego na stopniu państwowym i międzynarodowym”.

AIDS/HIV:
IPPF pragnie obniżenia „zachorowalności na HIV/AIDS na całym świecie oraz pełnej ochrony praw osób zarażonych i w inny sposób dotkniętych tą chorobą”. IPPF ponownie podkreśla, że dąży do „obniżenia społecznych, religijnych, kulturowych, ekonomicznych, prawnych i politycznych przeszkód”, które narażają ludzi na HIV/AIDS.

Nic dziwnego, że Planned Parenthood nakierowuje swoją działalność na „osoby dorastające i młodych ludzi” (zwróćmy uwagę na to rozróżnienie) bardziej niż na jakąkolwiek inną grupę.

W Ameryce Północnej niektóre filie Planned Parenthood dawały swoim nastoletnim klientom po dwa bilety do kina lub szansę wygrania iPoda, jeśli przyprowadzili rówieśnika, który skorzystał z ich usług. Jak widać, Planned Parenthood stosuje popularne taktyki marketingowe, by wabić dzieci do swoich śmiercionośnych placówek i nakłaniać je do zachęcania rówieśników, by dobrowolnie zostali nowymi ofiarami proaborcyjnej korporacji. Aby mieć szansę otrzymania darmowych biletów, należało przyprowadzić rówieśnika, który nie korzystał wcześniej z „usług” Planned Parenthood, lub nie korzystał z nich przynajmniej w ciągu ostatnich dwóch lat. „Usługi” te oczywiście obejmują kontrolę urodzeń, testy ciążowe, badanie i leczenie chorób przenoszonych drogą płciową, testy na HIV oraz kontrolę urodzeń w „nagłych wypadkach”.

Tak jak w każdej innej dziedzinie biznesu, Planned Parenthood stosuje programy mające na celu pozyskanie większej liczby klientów. Tak jak i w innych branżach, kluczową grupą odbiorców są ludzie młodzi. I tak jak każda inna firma, Planned Parenthood stara się przyciągnąć coraz więcej młodych osób, by zwiększyć w ten sposób już i tak pokaźne dotacje z kieszeni podatników dla swojej aborcyjnej działalności. Kiedy nastolatek da się raz złapać na haczyk, może się okazać dobrym źródłem dochodu na wiele lat.

Pozyskanie długotrwałego źródła dochodu to nie jedyny powód, dla którego Planned Parenthood stara się przyciągnąć młodych. Inaczej niż w innych korporacjach, Planned Parenthood ma cel. Kiedy młoda osoba przekroczy próg placówki Planned Parenthood, ów korporacyjny gigant może głosić swoją doktrynę śmierci bez przeszkód ze strony rodziców, duchowieństwa i innych, którzy naprawdę troszczą się o dobro dziecka.

Przekaz dla dzieci

Czego więc Planned Parenthood chciałoby nauczyć te dzieci, kiedy już wywabi je spod opieki rodziców? Spójrzmy na poniższe słowa pochodzące od liderów organizacji i z jej publikacji:
– „[Aktywność seksualna nastolatków] może być pozytywnym doświadczeniem, które wzbogaca ich życie”.
– „Nie mogę równie kategorycznie skrytykować zachowań seksualnych [jako niemądrych w przypadku nastolatków], jak używania [papierosów i] nielegalnych substancji”.
– „Seks to świetna zabawa i przynosi wiele radości, podobnie jak zaloty – istnieją przeróżne style i rodzaje, a wszystkie są OK. Róbcie to, co sprawia wam przyjemność, cieszcie się tym i proście o to. Nie pozbawiajcie się radości przez staromodne pojęcia o tym, co »normalne« i »grzeczne«. Po prostu komunikujcie się i dobrze się bawcie”.
– „Seks [bez ofiar] jest zawsze słuszny”.
– „Ludzie bardzo różnie wyznaczają wiek, w którym stosunek uznaje się za dopuszczalny, ale spotkałem i takich, którzy szczerze uważali, że 12-13-latkowie są już gotowi..”.
– „[Dorośli powinni] pomagać młodym w osiągnięciu satysfakcji seksualnej przed ślubem. Aprobując seks przedmałżeński zapobiegniemy poczuciu winy i strachu”.
– „Nic nie wskazuje na to, że… pornografia powoduje problemy pod warunkiem, że nie zakłóca innych aspektów … życia [nastolatka]”.
– „Obawiamy się, że wiele z tych programów [promujących abstynencję] opartych jest na religii, a nie na trosce o zdrowie publiczne. Zamiast odpowiedzialności ludzie będą uczyć się strachu i wstydu. Będzie się ich przekonywać, że obrączka ślubna stanowi lepszą ochronę niż prezerwatywa”.
– „Konieczne jest wykazanie niedorzeczności krucjat promujących »wyłącznie abstynencję« czy przeciwko prezerwatywom. Musimy… obnażyć ich motywy ideologiczne. Niezbędne jest ukazanie prawdziwie niebezpiecznych konsekwencji tego podejścia”.
– „Od swoich rodziców weźcie to, co wam się przyda i to, co jest mądre, a resztę wyrzućcie”.
– „Planned Parenthood jest przeciwne wszelkim restrykcjom i ograniczeniom w dostępie do usług związanych ze zdrowiem reprodukcyjnym, włączając w to antykoncepcję i aborcję”.
– „Aby dzieci podejmowały zdrowe i korzystne decyzje w sferze seksualności przez całe swoje życie, należy je zachęcać do dokonywania samodzielnych wyborów od najmłodszych lat”.
– „To dlatego, że wysoko cenimy życie i godność ludzką, popieramy prawo kobiety do wyboru”.
– „W wieku pięciu lat dzieci powinny rozumieć, że kobieta nie musi mieć dziecka, jeśli nie chce”.
– „Chodzi o coś więcej niż aborcję. Chodzi o to, czy… dzieci są dla nas tak cenne, iż chcemy, by były planowane, chciane i otoczone troską”.
– „Kobiety nie poddają się aborcji dlatego, że nie lubią dzieci. Poddają się aborcji, bo kochają dzieci…”
– „Dzieci to nie słodkie maleństwa. Moczą się i brudzą, chorują, a opieka nad nimi jest bardzo kosztowna”.
– „Wciąż podlega dyskusji kwestia, czy ciąża to niepełnosprawność, choroba, wybór czy prawo”.
– „Niechciana ciąża jest, jak się wydaje, drugą najczęściej [występującą] chorobą przenoszoną drogą płciową w naszym kraju… W naturalnym przebiegu, nieleczona, choroba ta prowadzi albo do spontanicznej aborcji albo porodu… Niechcianą ciążę powinno się uważać za schorzenie przenoszone drogą płciową o zasięgu epidemii, co więcej, legalna aborcja jest skutecznym, bezpiecznym leczniczym środkiem przeciwko temu schorzeniu”.

To oczywiste, że tego typu indoktrynacji nie szerzono by nawet szeptem, gdyby rodzice znajdowali się w pobliżu. A co jest najsmutniejsze? Zdecydowanie zbyt wielu rodziców przyjęło kłamstwo głoszone przez Planned Parenthood, że nie są oni w stanie zapewnić dzieciom edukacji w sprawach związanych z seksualnością. I tu wkracza „rodzic zastępczy”, czyli Planned Parenthood, aby wypełnić tę pustkę.

Prawdę mówiąc, muszę się przyznać, że nie jestem szczególnie dobrym chrześcijaninem. A przynajmniej nie chciałbym, aby ktoś chrześcijaństwo oceniał na podstawie mojej osoby. Czasem nawet waham się nazywać siebie „chrześcijaninem”, bo tak wiele mi brakuje do tego, aby być takim człowiekiem, jakim powołał mnie Bóg. Nie sądźcie, że to oznaki fałszywej skromności. Jeśli chodzi o moją drogę z Bogiem, to czasami po prostu jestem zagubiony.

Ataki na Kościół

Nie jestem również katolikiem. (Moi przyjaciele katolicy zawsze dodają słowo „jeszcze” do tego zdania.) Muszę jednak powiedzieć, że ostatnio znacznie mniej „protestuję” niż kiedyś. Moi katoliccy przyjaciele są zdania, że jestem bardziej „katolikiem” niż wielu Amerykanów, którzy deklarują przynależność do Kościoła. To chyba prawda. Podzielam niemal wszystkie ich przekonania. Ale absolutnie nie mógłbym zostać katolikiem, nie wierząc we wszystko, co głosi Kościół. Bo czy nie jest to częścią problemu, że niektórzy ludzie twierdzą, że należą do Kościoła, nie zgadzając się, czynnie lub biernie, z jego nauczaniem?

W mojej opinii, która nigdy nie jest wystarczająco skromna, Kościół katolicki, tak samo jak każda inna wspólnota, ma pewne problemy. Jednak nabrałem podziwu dla Kościoła katolickiego pod wieloma względami. Większość jego przywódców naprawdę walczy o to, w co wierzy, jakkolwiek byłoby to niepopularne. Gdyby nie stałość i konsekwencja Kościoła katolickiego, prawa dzieci nienarodzonych już dawno popadłby w zapomnienie. Dlatego właśnie uporczywa antykatolicka bigoteria Planned Parenthood napawa mnie obrzydzeniem.

Ataki Planned Parenthood na Kościół katolicki przybierają potworne rozmiary. Rzymscy katolicy padają ich ofiarą częściej niż jakakolwiek inna grupa. Niedaleko za nimi, na drugim miejscu, są niekatolicy uznający Biblię.

Jeden z dokumentów Planned Parenthood stwierdza, że „fanatycy pobudzeni do aktywności pompatycznością »kleru« biegają z zapałkami w rękach”. Podano również powód:
„Ponieważ niektórzy ludzie i niektóre grupy religijne i półreligijne zdominowane przez postarzałych mężczyzn po prostu nie potrafią racjonalnie podchodzić do seksu. Nie potrafią o nim mówić ani myśleć racjonalnie, a nade wszystko nie potrafią zrezygnować z władzy, którą daje im kontrola nad innymi ludźmi. Kontrolują ich poprzez seksualność”.

A które to grupy są celem tego ataku? Kościół rzymskokatolicki, Kościół Jezusa Chrystusa Świętych Dnia Ostatniego oraz … Ku Klux Klan. Ach, ale przecież Planned Parenthood nie skończyło jeszcze swojej napaści:

„Wszystkie te grupy kontrolują ludzi przez kontrolę nad ich aktywnością seksualną. Są to grupy totalitarne, które nie zostawiają kobietom żadnej swobody wyboru w kwestiach seksu. Gdyby promowały swoje przekonania pośród swoich własnych członków, nikt nie miałby nic przeciwko temu. Ale oni chcą je narzucić wam i bardzo możliwe, że im się uda…”.

W dokumencie Planned Parenthood znalazło się również kilka obrazków. Na jednym widniał biskup katolicki, który mówił:
„Straciliśmy część naszego stadka przez kwestię kontroli urodzeń – ale nie martwiliśmy się…
Wierni pozostali.
Straciliśmy jeszcze trochę przez kwestię homoseksualizmu – ale się nie martwiliśmy…
Wierni pozostali.
Teraz nasze stadko się zmniejsza przez temat aborcji – ale i tak się nie martwimy…
Wierni podpalają kliniki”.

Inny rysunek przedstawia kobietę, która mówi o kontroli urodzeń i aborcji:
”Kościół nauczył mnie, że kontrola urodzeń jest zła. Więc byłam sześć razy w ciąży, pięć razy poroniłam. Kościół nauczył mnie, że znajdę w sobie siłę. Więc prałam dzieciaki, jak robiło się ciężko. Kościół nauczył mnie, że aborcja jest zła. Więc urodziłam Buddy’ego, kiedy miałam 42 lata. Jest niedorozwinięty”.

Dobrzy katolicy poczuliby się urażeni czytając biuletyn Planned Parenthood, który przytaczał mowę Daniela C. Maguire’a, profesora Moralnej Teologii na Uniwersytecie Marquette. Maguire, należący do „Katolików” na rzecz Wolnego Wyboru („Catholics” for a Free Choice), nie może zrozumieć, dlaczego ktokolwiek mógłby być przeciwny programowi Planned Parenthood. „Dlaczego tak się dzieje, że w naszej pracy miewamy problemy z przekonaniem ludzi do czegoś, co wydaje się oczywistym dobrem?” – zapytał. Jako przykład „oczywistego dobra” podano kontrolę urodzeń i aborcję. Maguire nazwał aborcję „dobrem negatywnym”, które „może często okazać się najbardziej afirmującą życie decyzją, jaką musi podjąć kobieta”. Maguire utrzymuje, że w kwestii aborcji „nie ma konsensusu wśród katolickich teologów”.

Maguire najwyraźniej chce, aby przywódcy Kościoła katolickiego opierali swoją interpretację Pisma Świętego na tym, co popularne. To taki „katolicyzm stołówkowy” – co chcesz, to bierz, czego nie chcesz, to zostaw, ale i tak możesz nazywać się „katolikiem”. Czy aby być katolikiem, wystarczy się nim nazwać? Maguire wydaje się nie rozumieć samych podstaw chrześcijaństwa w ogóle, a rzymskiego katolicyzmu w szczególności. Wyglądało na to, że chciał się nazywać „katolikiem” jednocześnie zmieniając katolicyzm w „maguiryzm”. Naturalnie w Piśmie Świętym nie znajdujemy żadnego potwierdzenia jego słów. Ale nie można też zakładać, że Biblię traktuje on z jakimkolwiek szacunkiem czy jako jakikolwiek autorytet.

„Katolicy” za wolnym wyborem

Żeby nie było żadnych wątpliwości: przynależność do organizacji „Katolików” na rzecz Wolnego Wyboru („Catholics” for a Free Choice) to coś takiego, jak członkostwo w organizacji „Bojownicy Al Kaidy na rzecz Państwa Żydowskiego”. To tak jakby powiedzieć: „Jestem chrześcijaninem; po prostu się nie zgadzam z tym, co mówił ten Jezus”. Nie można jednocześnie być za aborcją i być katolikiem. Katolicyzmu nie dziedziczy się w genach. Islamu nie dziedziczy się w genach. Hinduizmu nie dziedziczy się w genach. Ludzie identyfikują się z konkretną religią, ponieważ wierzą w jej nauczanie. Ci, którzy z nauczaniem się nie zgadzają, powinni założyć swoją własną religię, zamiast sabotować inną.

W jednym z biuletynów Planned Parenthood przeprowadzono rozróżnienie pomiędzy wyznaniami religijnymi sprzeciwiającymi się legalizacji aborcji a tymi, które ją popierają. Według tego biuletynu, wyznania przeciwne aborcji nie należą do „głównych odłamów religijnych”.

The New Our Bodies, Ourselves, książka, którą Planned Parenthood poleca nastolatkom, zawiera komentarz odnoszący się do katolicyzmu:
„Odeszłam z Kościoła w dniu, w którym w konfesjonale pokłóciłam się z księdzem o to, czy współżycie z moim narzeczonym jest grzechem. Ja utrzymywałam, że nie jest, on zaś twierdził, że jeśli współżyłam przed ślubem, to nigdy nie będę wierną żoną. Odmówił mi rozgrzeszenia i już więcej się tam nie pokazałam”.

Niemiecka filia Planned Parenthood zaatakowała nawet Matkę Teresę. „Ta odnosząca sukcesy zwiędła osoba, która w najmniejszym stopniu nie przypomina kobiety, zwłaszcza kiedy wznosi zaciśnięte pięści do modlitwy, a która według nas jest bardzo podejrzaną laureatką Nagrody Nobla, za swoją misję uważa łagodzenie bólu i cierpienia innych kobiet, cierpienia będącego skutkiem posiadania zbyt wielu dzieci… [MatkaTeresa] stała się dla nas symbolem wszystkiego, co jest złe w macierzyństwie i kobiecości – z takim wizerunkiem nie chcemy być kojarzone… Ty potworna kobieto! Zniewoliłaś żony, matki, zakonnice i ciotki…Czy nie zdajecie sobie sprawy, że jesteście wszyscy tylko marionetkami w rękach diabła?”

Jeśli takie słowa nie oburzają katolików i wszystkich, którzy przeciwni są religijnej bigoterii, to z pewnością powinny.

Czy można się dziwić, że apologeci przemysłu aborcyjnego nienawidzili Matki Teresy i papieża Jana Pawła II? Oboje wypowiadali się stanowczo przeciwko kulturze śmierci. Oboje służyli swojemu Bogu, a ci, którzy nienawidzą Stwórcy Życia, służą swojemu. Nie powinno nas to dziwić. Przecież Jezus powiedział, że ci, którzy Jemu służą, będą prześladowani i wyszydzani. Co powinno nas dziwić, to chrześcijanie zachowujący się, jakby nie znali Boga.

Jeszcze w 1991 roku wyrażono troskę o konsekwencje kroków podejmowanych przeciwko katolikom popierającym legalną aborcję. Niektórzy byli zdania, że stanie się to powodem odchodzenia wiernych z Kościoła katolickiego. Wydaje mi się, że jeśli decyzje przywódców katolickich w tej kwestii miałyby doprowadzić do zmniejszenia liczby parafian, na dłuższą metę wyszłoby to na dobre. Przywódcy Kościoła muszą głosić Bożą prawdę, a nie dostosowywać swoje działanie czy nauczanie, by zyskać popularność lub ugłaskać krytyków. To samo dotyczy Kościoła protestanckiego. Jeśli ludzie nie wierzą w nauczanie Kościoła, gdy jest ono zgodne z nauczaniem Biblii, problem tkwi w ludziach, nie zaś w Kościele. Przywódcy katoliccy powinni zdecydować się podjąć działania i zgodnie wprowadzać je w życie – niezależnie od statusu czy pozycji osoby i bez względu na to, komu się to podoba, a komu nie.

Wymaganie od osób, które przynależą do naszego Kościoła, aby przyjmowały pewne przekonania i postępowały zgodnie z nimi ma ogromne znaczenie, nawet jeśli oznaczałoby to wykluczenie w tym czy innym stopniu (a nawet ekskomunikę, jeśli to konieczne). Trzeba bronić integralności wspólnoty i samego Pisma Świętego. To nie jest bigoteria. Staje się bigoterią dopiero wtedy, gdy zaczynamy uważać się za lepszych od tych, którzy się od nas różnią lub mają inne opinie – choćby nie wiem jak błędne. (Jak często ludzie o poglądach pro-life uznają się za „lepszych” od tych, którzy popełniają aborcje?)

Powiedzmy to otwarcie. Niechrześcijanie robią złe rzeczy, ponieważ nie wierzą w Boga. Podobnie całe zło wyrządzone przez chrześcijan wynika z braku wiary. Gdybyśmy bowiem prawdziwie wierzyli, że Bóg na nas patrzy w każdej chwili i że odpowiemy za nasze czyny, liczba popełnianych grzechów drastycznie by spadła.

Jest, jak się wydaje, kilka rzeczy, które mógłby zrobić Kościół katolicki, aby wzmocnić swoją pozycję w walce ze śmiertelnym planem Planned Parenthood. Pozwolę sobie wysunąć kilka sugestii jako najbardziej pro-katolicka osoba, jaką tylko można być, nie będąc katolikiem (jeszcze).

Proponuję, żeby Kościół katolicki wdrożył długofalowy, szeroko zakrojony program edukacyjny dla własnych parafian. Zdumiewa mnie, jak wielu katolików nie ma pojęcia, co w rzeczywistości głosi Kościół i, co więcej, dlaczego głosi takie, a nie inne poglądy. Wielu ludzi mieniących się katolikami przyznaje sobie moralne prawo nie zgadzać się ze swoim Kościołem, ponieważ nie zdają sobie sprawy, że stanowisko Kościoła ma dobre uzasadnienie – na pewno nie jest nim chęć zyskania popularności. Spójrzmy prawdzie w oczy; kiedy Kościół przyjmuje jakieś stanowisko, zawsze znajdzie się ktoś, komu się ono nie spodoba. Ponadto katolicy, którzy wiedzą, rozumieją i prawdziwie wierzą, prędzej tą wiarą podzielą się z innymi.

Proponuję, aby Kościół katolicki usunął z wysokich stanowisk osoby, które nie przestrzegają i przez to podważają wiarygodność jego nauczania. W szczególności odnosi się to do duchownych, ale również do nauczycieli i wysokich stopniem pracowników administracji katolickich placówek edukacyjnych.

Uważam, że Kościół katolicki powinien nadal zajmować stanowisko w kwestiach kontrowersyjnych, nawet jeśli to „obraża” innych ludzi. Jeśli duszpasterz nikogo by nie obrażał, nie zwalczałby grzechu. Jeśli duszpasterz nie zwalcza grzechu, to nie wypełnia swojego zadania. Trzeba pamiętać, że Królestwo Boże to nie demokracja – i dziękuję za to Bogu – w dosłownym sensie!

Poplecznicy Planned Parenthood często krytykują i wyszydzają przeciwnych im przywódców religijnych. Argumentują, że powinien istnieć rozdział Kościoła od państwa i dlatego przywódcy religijni, zwłaszcza katolicy i fundamentaliści, powinni trzymać buzie na kłódkę. Katolicy i inni chrześcijanie nie mogą dłużej padać ofiarą zastraszania. Już czas, by przestali przechodzić na tył autobusu społeczeństwa – często z własnej woli, ze spuszczonymi głowami – podczas gdy nieprzyjaciele Boga siadają za kierownicą. Pora, by wszyscy chrześcijanie zjednoczyli się, by czynić dzieło Boże.

Czasami zupełnie nie wiem, jak być dobrym chrześcijaninem, ale jedno wiem na pewno. Wszystkie dzieci Boże muszą sobie teraz przypomnieć, że On jest naszą prawdziwą nadzieją. To on kiedyś ukaże swoją doskonałą sprawiedliwość. Bo bez Boga życie jest po prostu stratą czasu.

Myślicie sobie pewnie: „Bla, bla, bla. O co mu właściwie chodzi?”

Planned Parenthood stara się stworzyć społeczeństwo diametralnie różne od tego, które znamy. Planned Parenthood jest nieprzejednanym przeciwnikiem nauczania Kościoła w sferze seksualności. Planned Parenthood jest gotowe użyć wszystkich środków włącznie z podstępem i siłą, aby osiągnąć swoje cele.

Planned Parenthood stara się podważyć i pomniejszyć znaczenie tradycji i przekonań „zacofanych” ludzi, którzy są przeciwni jego planom. Planned Parenthood nie obchodzi to, czego chcą ludzie, bo Planned Parenthood wie najlepiej.

Moi bracia i siostry z wspaniałego i dumnego kraju, jakim jest Polska, jeśli mielibyście zapamiętać tylko jedną rzecz z tego wykładu, to zapamiętajcie to: największym sprzymierzeńcem Planned Parenthood jest niewiedza społeczeństwa na temat celów i działań tej organizacji. Planned Parenthood pragnie zrobić Wam i Waszym dzieciom to samo, co zrobili mieszkańcom Ameryki i Europy Zachodniej. Każdy seks jest akceptowalny, pod warunkiem, że jest dobrowolny. Jeśli to nie wystarczy, by przekonać was do czynienia, co w waszej mocy, aby obnażyć cele Planned Parenthood, to nic tego nie zrobi. Ja i wielu ludzi mi podobnych walczymy, by ocalić Stany Zjednoczone od śmiercionośnego uścisku Planned Parenthood, ale nasza walka na wielu frontach jest już przegrana. W Polsce jednak macie wielką szansę uniknąć naszych błędów. Proszę, nie zmarnujcie jej – życie Waszych dzieci i wnuków, fizyczne, psychiczne i duchowe, jest warte tych starań.

Planned Parenthood nigdy się nie podda. Jednak tak jak wysłannicy ciemności pracują dla swego „pana”, tak i my będziemy nadal wykonywać pracę dla jedynego prawdziwego Boga. Będziemy nadal wznosić ręce do Nieba i On nas podtrzyma. Może nie zwyciężymy, ale dochowamy wierności. A On tylko tego od nas wymaga.

Wykład wygłoszony podczas II Światowego Modlitewnego Kongresu dla Życia w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie Łagiewnikach (X 2007).

Źródło: http://www.cracow-pro-life-congress-2007.com/

Podobne artykuły

Razem upomnijmy się o szacunek dla Ciała Pańskiego!

Zapraszamy do udziału w akcji Instytutu Maryi Królowej Polski „Upadnij na kolana, uwielbiaj swego Pana!”. Jeszcze dzisiaj można zgłosić chęć otrzymania pakietu z folderem o uroczystości Bożego Ciała i witrażem-naklejką na okno z wizerunkiem Najświętszego Sakramentu i tym samym mieć pewność, że dotrze on pod wskazany adres przed uroczystością Bożego Ciała (4 czerwca).