Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy wezwało państwa członkowskie do sprzeciwu wobec prób przedstawiania kreacjonizmu jako dyscypliny naukowej – informuje KAI. W rezolucji przyjętej 4 października zdecydowaną większością głosów deputowani wskazali na możliwość przedstawiania tez kreacjonistycznych jedynie w ramach nauczania religii. Posłowie przyjęli raport zatytułowany "Niebezpieczeństwo kreacjonizmu w edukacji" autorstwa posłanki Ann Brasseur z Luksemburga, która twierdzi, że obecnie prowadzona jest kampania przeciwko teorii ewolucji, mająca swe korzenie w "religijnym ekstremizmie" i stanowiąca przykład ataku na wiedzę naukową.
Jak podaje Informacyjna Agencja Radiowa w raporcie stwierdza się, że kreacjoniści wszelkich wyznań próbują doprowadzić do rozpowszechnienia ich idei w Europie. Stanowi to – zdaniem posłów – zagrożenie dla europejskiej edukacji i demokracji. Jeśli nie będziemy ostrożni – podkreślono w rezolucji – kreacjonizm może zagrozić także prawom człowieka.
Według IAR, wśród dwunastu krajów, w których – jak wskazuje raport – próbuje się zastąpić nauczanie teorii ewolucji kreacjonizmem, wymienia się między innymi Francję, Turcję, Szwajcarię, Belgię i Polskę. W raporcie cytowana jest wypowiedź byłego wiceministra edukacji Mirosława Orzechowskiego, który stwierdził, że "teoria ewolucji jest kłamstwem", oraz apel byłego szefa resortu Romana Giertycha o wycofanie nauczania ewolucjonizmu z programów szkolnych.
Kreacjonizm, rozpowszechniony głównie w Stanach Zjednoczonych i tam nauczany w wielu szkołach, jest doktryną, która neguje ewolucję gatunków na podstawie selekcji naturalnej i twierdzi, że istoty ludzkie zostały stworzone przez Boga w ich obecnym kształcie.
Źródła: IAR, KAI

