Rola rodziny panującej w życiu społeczeństwa

Bóg nie stworzył człowieka, aby żył w samotności, lecz aby żył w społeczeństwie. Według Księgi Rodzaju, po stworzeniu Adama: "Bóg rzekł: Człowiek nie powinien być sam. Stworzę istotę jemu podobną, która będzie mu pomocą." I stworzył Bóg kobietę. Wraz ze stworzeniem kobiety na ziemi pojawiło się pierwsze społeczeństwo. Poprzez słowa: "Człowiek nie powinien być sam", należy rozumieć, iż człowiek powinien cieszyć się towarzystwem innych, budując społeczeństwo, którego celem będzie wzajemne doskonalenie się jego członków. Z kolei, doskonalenie oznacza, iż życie społeczne umożliwia lepsze poznanie Boga, pogłębia miłość wobec Niego i ułatwia bycie mu posłusznym. Zgodnie z Wolą Bożą, społeczeństwo musi więc współdziałać, aby człowiek wypełnił na ziemi cel swojego stworzenia, tym samym osiągając zbawienie.

Opinia publiczna jest powszechnie znanym przykładem oddziaływania społeczeństwa na jego członków. Każdy człowiek jest skłonny postrzegać ogólnie przyjętą prawdę jako poprawną, bezsprzeczną i praktycznie niepodważalną. Dominująca moda może obalić osobiste przekonania, nawet te najbardziej uświęcone. Zwolenników nowej mody – "nowej fali", którzy przyjmują ją bez zastanawiania się nad jej przyzwoitością czy wartością moralną ciągle przybywa. Przyjmujemy modę, którą wcześniej inni zaakceptowali. W sytuacji, kiedy wszyscy myślą w pewien sposób, dlaczego ja nie miałbym myśleć tak samo? Od wieków moda, zarówno ta odnosząca się do ubioru, myśli intelektualnej czy politycznej ma ogromną moc zniewalania umysłów.

Znamy odpowiedź na pytanie: jak rodzi się moda? Modę odzieżową dyktują wielcy kreatorzy z Paryża, Rzymu czy Nowego Yorku. Polityczny bon ton kształtują prestiżowe uniwersytety i środowiska literackie. Rozruchy studenckie na Sorbonie w 1968 roku stanowią przykład wybuchu wolnej myśli, która zniszczyła zasady indywidualnych zachowań, jak i jedności społecznej, dając tym samym początek moralnego upadku i chaosu. Jednakże większość światowych mediów przedstawiała te wydarzenia jako nieodparty znak naszych czasów. Hasła: "Zabrania się zabraniać", "Ani Boga, ani pana" to zaledwie dwa przykłady myśli anarchistycznej z 1968 roku, która od tamtego czasu wpływa znacząco na społeczeństwo. Przeobrażenia mody, nierozerwalnie związane z ogólnym upadkiem obyczajów zniekształcają od lat sposób myślenia, wyznaczając jego rozwój w kierunku przeciwnym do moralności katolickiej. Niemniej, zjawisko to przebiegało odmiennie wówczas, kiedy rodziny panujące zajmowały w społeczeństwie należne im miejsce.

I. NIERÓWNOŚCI SPOŁECZNE

Bóg tworząc wspomniane przeze mnie pierwsze społeczeństwo, społeczeństwo złożone z Adama i Ewy, ustalił tym samym hierarchię wśród ludzi. Najpierw był Adam, później powstała z jego żebra Ewa i ich dzieci. Zatem hierarchia w rodzinie została wyznaczona. Społeczeństwo złożone z rodzin nie stanowi więc grupy osób wzajemnie sobie równych, jak mówili marksiści i socjaliści. Święty Pius X naucza nas w swojej encyklice «Quod apostolici muneris» : "Zgodnie z ustalonym przez Boga porządkiem są w społeczeństwie książęta i poddani, pryncypałowie i robotnicy, bogaci i biedni, mędrcy i głupi, szlachetnie urodzeni i plebejusze. Wszyscy oni, połączeni w miłości, muszą sobie wzajemnie pomagać w osiągnięciu swego ostatecznego celu w niebie i bogactwa duchowego i materialnego na ziemi". Nierówności między istotami stworzonymi przez Boga nie są wyrazem niedoskonałości Boskiego Stworzenia. Niezmierzona odmienność jednego od drugiego bytu w każdym królestwie Stworzenia stanowi znak nieskończonej doskonałości Stwórcy. Taka jest nauka Doktora Anielskiego: "Różnorodność i nierówności, które spotyka się wśród boskich stworzeń nie jest ani dziełem przypadku, ani wynikiem odmienności substancji, ani też rezultatem pewnych przyczyn czy zasług. Są natomiast ucieleśnieniem Boskiego zamiaru wyniesienia na szczyty doskonałości, które mogą osiągnąć. Dlatego też "Księga Rodzaju" powiedziawszy, że każde ze stworzeń Boga było dobre, dodaje: «A Bóg widział, że wszystko, co uczynił było bardzo dobre» (Summa contra Gentiles, ks. II, w.45).

II. KONIECZNOŚĆ WŁADZY

Żadne skupisko ludzkie nie może obejść się bez władzy. Henri Delassus w swojej książce zatytułowanej: "L’esprit familial", prezentowanej dzisiaj drogim czytelnikom z Krakowa przez Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi, doskonale pokazuje w jaki sposób władze państwowe biorą swój początek w uprzywilejowanej pozycji rodziny w społeczeństwie. Rodzina i władza stanowią nierozerwalne zasady idealnego modelu społeczeństwa chrześcijańskiego.

Jaka jest zatem najwyższa forma władzy, sprawowanej przez rodzinę panująca?
Historia dostarcza licznych przykładów otaczania kultem przez społeczności rodzin panujących. Ten podziw pozostaje niezmienny do naszych czasów. Dowodzi tego żywe zainteresowanie milionów turystów, zwiedzających zamki i inne zabytki, będące świadectwem dawnej świetności królewskiej, czy też uwaga, z jaką opinia publiczna śledzi uroczystości dworu angielskiego, niezależnie od tego, czy są to śluby czy pogrzeby. Wbrew propagandzie, zapoczątkowanej wraz z wybuchem Rewolucji Francuskiej, podziw wyrażany przez społeczeństwa sprawił, ze niektóre rodziny podniesione zostały do rangi rodzin panujących. W najstarszych królestwach chrześcijańskich, rodziny te zaskarbiły sobie podziw ludu dzięki swojej odwadze i poświęceniu dla wspólnego dobra. Z historycznego punktu widzenia, w najodleglejszych czasach, kiedy młoda, chrześcijańska Europa walczyła z barbarzyńcami i Saracenami, rodziny te odznaczyły się w obronie ludu przeciw najeźdźcy i w organizacji pierwszych państw chrześcijańskich. Siła ducha wodza w czasie wojny i jego skuteczne rządy w okresie pokoju były cnotami właściwymi królom, które w pierwszym rzędzie zachwycały poddanych. Stanowiły dowód siły charakteru, którą obdarzeni są tylko wybrańcy.

III. CNOTY WODZA

W swojej książce zatytułowanej "Szlachta i elity w kazaniach Piusa XII" (Noblesse et élites traditionnelles dans les allocutions de Pie XII), Plínio Correa de Oliveira pisze, iż ówcześnie rządzący mieli jasną wizję celów i wspólnego dobra społeczności, na czele której stali. Sprawujący władze umieli znaleźć sposób na pozyskanie wspólnego dobra. Dzięki swej niezłomnej woli i bystrości umysłu zdolni byli przekonać innych, aby dążyli do upragnionego celu. Jawili się jako osoby potrafiące dostrzec niebezpieczeństwo, odnosić zwycięstwa, czerpiąc z nich przy tym korzyści. Przyjęli na siebie odpowiedzialność za los swoich społeczności. Jako, że byli ucieleśnieniem szans na życie wieczne i ogólny dobrobyt, kazali uznawać się za wodzów. W schemat ten wpisują się główne cechy rządów Karolingów, Kapetyngów i Habsburgów. Te rodziny uznały duchowieństwo, które kształciło społeczeństwo, dbało o jego rozwój duchowy i miało baczenie na sprawy doczesne, za najważniejsza klasę społeczną. Dwory, poza zapewnieniem ludowi bezpieczeństwa, były także bastionem religii. Przepych katedr, szpitali, klasztorów i opactw świadczy także dziś o opiece, jaką otoczony był rodzący się Kościół pod rządami ówczesnych władców. Papież Leon XIII nawiązuje w swojej encyklice Immortale Dei właśnie do idei średniowiecznego chrześcijaństwa, kiedy to papiestwo i cesarstwo żyły szczęśliwie w zgodzie, służąc sobie na wzajem.

Poprzez wieki, dwór stanowił wzór doskonałości moralnej i kulturowej. Nawet dzisiaj, gdy mówimy o kimś lub o czymś, że jest szlachetny czy arystokratyczny, kładziemy właśnie nacisk na fakt, że jest on wyjątkowy w swym rodzaju. Doskonałość tę ucieleśniały przede wszystkim rodziny panujące, zajmujące najważniejsze miejsce na dworze. Stanowiły one wzór dla społeczeństwa. Zapoczątkowały wspólne życie, nie tyle z powodu świetności dworu, czy właściwego mu stylu życia, lecz z racji tego, iż rodził wielkie umysły, co niestrudzenie potwierdzał papież Pius XII. Święty Karol Boromeusz, arcybiskup Mediolanu, w homilii wygłoszonej 8 września 1584 roku wspominał o wzniosłym źródle rodzaju ludzkiego w osobie Przenajświętszej Marii Panny. Podkreślił też, iż szlachetność krwi, cnoty przodków i wielkie czyny predysponują szlachcica do pójścia w ślady jego przodków. Święty Piotr Julian Eymard, założyciel dziewiętnastowiecznego Towarzystwa Świętego Sakramentu, zauważył: "Dzieje Kościoła ukazują nam jak wielka była liczba wspaniałych świętych, noszących herbowe tarcze i szlachetne nazwiska zasłużonych rodów, w wielu przypadkach nawet królewskich." Bardziej szczegółowe badania nad pochodzeniem społecznym kanonizowanych świętych pokazują, iż między 1198 a 1431 rokiem – czyli na przestrzeni ponad 230 lat – 62% spośród kanonizowanych świętych było pochodzenia szlacheckiego, 5,5% wywodziło się z burżuazji, 8,4% z ludu, a 14,1% było nieznanego pochodzenia, jakkolwiek wśród tych ostatnich spotkać można także pewną liczbę szlachetnie urodzonych. Stan szlachecki dominował wśród kanonizowanych świętych aż do XV wieku.

Widzimy zatem, iż do prestiżu właściwego piastowaniu funkcji państwowych i życiu na dworze, szlachta – a w szczególności rodziny panujące – przyczyniła się do propagowania świętości. Stąd rodzaj religijnej czci oddawanej monarchom w całej historii chrześcijaństwa.

Podziw i szacunek dla panujących rodzin dawał im siłę niezbędną do kształtowania poddanych, do wpływania na opinie. Mieli w ten sposób w swoich rękach atut, który w przyszłości wykorzystany zostanie w dziedzinie mody. Najlepsi królowie umieli wykorzystać to subtelne, choć potężne narzędzie. Wzbudzali podziw. Robiąc to, naśladowali w pewnym stopniu Świętą Rodzinę, królewski pierwowzór, choć całkowicie pozbawiony wszelkiej politycznej władzy. Mimo tego jej wpływ wzrastał nieprzerwanie od ponad dwóch tysięcy lat.

Podobne artykuły

Razem upomnijmy się o szacunek dla Ciała Pańskiego!

Zapraszamy do udziału w akcji Instytutu Maryi Królowej Polski „Upadnij na kolana, uwielbiaj swego Pana!”. Jeszcze dzisiaj można zgłosić chęć otrzymania pakietu z folderem o uroczystości Bożego Ciała i witrażem-naklejką na okno z wizerunkiem Najświętszego Sakramentu i tym samym mieć pewność, że dotrze on pod wskazany adres przed uroczystością Bożego Ciała (4 czerwca).