Choć oficjalnie rozpoczyna się dopiero dziś, już pociągnął za sobą, podobnie jak w poprzednich latach, ofiary śmiertelne – pisze "Nasz Dziennik" o organizowanym przez Jerzego Owsiaka w Kostrzynie nad Odrą festiwalu Przystanek Woodstock. W czwartek zginał młody człowiek, który wypadł z pociągu w drodze na tę imprezę.
Dwóch 19-letnich mężczyzn jadących do Kostrzyna nad Odrą na organizowany przez Jerzego Owsiaka w tym miasteczku festiwal rockowy Przystanek Woodstock wypadło z pociągu. Jeden z nich zmarł w karetce reanimacyjnej. Drugi w stanie ciężkim trafił do szpitala w Brzegu (woj. opolskie) – czytamy w "Naszym Dzienniku".
Jak poinformował podinspektor Jarosław Dryszcz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu, chłopcy wypadli z pociągu na nasyp kolejowy na łuku drogi, kilka kilometrów za stacją Brzeg. – Policjanci badają, czy był to wypadek, czy też zdarzenie przestępcze – powiedział podinspektor Dryszcz.
To pierwsze, choć można się też spodziewać – biorąc pod uwagę statystyki poprzednich festiwali – nie ostatnie tragiczne wydarzenia, jakie od lat towarzyszą organizacji tego festiwalu – pisze "Nasz Dziennik". Gazeta przypomina, że w 2003 roku śmierć poniosła jedna osoba, rok później także jedna osoba, natomiast w ubiegłym roku były już trzy ofiary śmiertelne.
Jak wynika z policyjnych raportów i statystyk, znaczna część podróżujących na Woodstock jest pod wpływem alkoholu, corocznie już na trasach dojazdowych policja zatrzymuje udających się na festiwal dilerów lub posiadaczy narkotyków – czytamy w "Naszym Dzienniku".
(źródło: Nasz Dziennik)

