Przedstawiciele ruchów pro-life reprezentujący 14 państw, m.in. Włochy, Wielką Brytanię, Hiszpanię, Portugalię, Chorwację, Czechy, Grecję, Niemcy, Węgry i Polskę, spotkali się wczoraj w siedzibie Parlamentu Europejskiego w Strasburgu z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Jerzym Buzkiem. Przekazali na jego ręce petycję „Prawo do życia od poczęcia i godność człowieka” z milionem podpisów obywateli państw członkowskich Unii Europejskiej oraz Chorwacji opowiadających się za obroną prawną życia ludzkiego od chwili poczęcia.
Główną ideę petycji przedstawili Carlo Casini, deputowany do Parlamentu Europejskiego i przewodniczący włoskiego ruchu pro-life oraz Antonio Gaspari, dziennikarz włoski zaangażowany w obronę ludzkiego życia.
W spotkaniu z Jerzym Buzkiem uczestniczyła delegacja Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, która do Parlamentu Europejskiego w Strasburgu przywiozła blisko 20 tys. podpisów zebranych wśród czytelników tygodnika pod moratorium na wykonywanie aborcji.
W petycji przekazanej wczoraj w Parlamencie Europejskim obywatele 27 państw Unii Europejskiej wraz z Chorwacją domagają się, aby było respektowane życie każdej istoty ludzkiej, jak to zapisane jest w Konwencji Europejskiej nt. przestrzegania ludzkiego życia i fundamentalnych praw wolnościowych (art. 2).
Petycja podkreśla również, że powinna być poszanowana rodzina w sensie pełnym, czyli ta która jest zbudowana na małżeństwie mężczyzny i kobiety. Rodzina ma mieć prawo do wyboru wychowania i wykształcenia własnych dzieci. Autorzy petycji domagają się także, aby nie były finansowane badania szkodliwe na embrionach.
– W Parlamencie Europejskim niewiele mówi się o życiu, jego godności i obronie, a bardzo chętnie mówi się o aborcji jako prawie człowieka. Dlatego musimy bronić dzieci za wszelka cenę. Trzeba powiedzieć w Parlamencie Europejskim o życiu ludzkim w imieniu tych, którzy nie mają głosu – mówił podczas spotkania Carlo Casini.
Z kolei Antonio Gaspari zauważył, że „w Europie co 25 sekund dokonuje się aborcji, a co 35 sekund dochodzi do rozwodu”. – To oznaki kryzysu, a nawet końca pewnej cywilizacji, w której prawa człowieka powinny odgrywać znaczącą rolę – dodał włoski dziennikarz.
Źródło: KAI

